12

Stenders - paczka jak od mamy:)

Dzisiejszy poranek zaczął się bardzo miło - nie tylko czekała na mnie kawa i pyszne śniadanie, ale i niespodzianka ze Stendersa. Na zdjęciu powyżej widzicie śliczne, trochę babcine, bardzo rustykalne opakowanie na prezenty... jak tylko zobaczyłam paczuszkę, zakochałam się, a to był dopiero początek! Miło, że marka dba nie tylko o sam wyrób, czyli swoje kosmetyki, ale skupia się też na całej otoczce, kreując atmosferę jak dla mnie kresowo-galicyjską, przenosząc mnie z krzątaniny dnia codziennego do czasów beztroski i piękna. Może to będzie nadinterpretacja, ale to opakowanie przenosi mnie na Łotwę pełni lata, kiedy lekko zamglone słońce prześwieca przez lipowe listki... (wybaczcie, ale się znów rozmarzyłam).
Przejdę jednak do interesującego Was meritum - zawartości:
Środek paczuszki skrywał znane mi już kosmetyki tej marki - jak zawsze starannie opakowane, pięknie pachnące i wyglądające jak... mamine przetwory! Dlatego też w tytule napisałam o paczce od mamy! W środku znalazły się "smakołyki" - mydełka (w jednym jestem już zakochana na zabój) -  w tym żurawinowe, które do zdobycia jest w konkursie, kula (też możecie ją wygrać), kokosowe masło do ciała - prawdziwie luksusowy produkt oraz to, co lubię najbardziej - peelingi!
By nie byc gołosłowną - zdjęcia:
Mydełka:
- bzowe - wąchając je, od razu poczułam w całym pokoju wiosne - to zapach rozkwitających kwiatów, początku maja - po prostu cudo!
- melonowe - tym razem zapach lata. Melon w tym wydaniu jest kwintesencją wakacji.
- lipowe - mój zdecydowany faworyt. To połączenie miodnych i drzewnych nut kojarzące się z sierpniowym lenistwem.
- żurawinowe - trochę przypomina mi zapachem sernik z żurawiną:) Jest to zapach kremowy i dość zimowy, myślę, że może być super an obecny okres przedświąteczny.
Musująca kula żurawinowa to zapachowa siostra mydła:) Jest jednak troszkę bardziej odświeżająca niż mydełko, dlatego myślę, że jest super wstępem do całego żurawinowego rytuału!
Masło kokosowe do ciała polubiłam od pierwszego dotyku - jest aksamitne, świetnie się rozprowadza i pięknie pachnie. Więcej napisze o nim po dłuższym używaniu, choć myślę, że się polubimy!
Na koniec zostawiłam Wam coś, co sprawiło, że zaniemówiłam - peelingi. Są świetne - pięknie pachną, wyglądają zjawiskowo i wywołują u mnie same pozytywne wrażenia - teraz tylko muszę ich użyć, by potwierdzić moje przypuszczenia na ich temat.
Musicie mi na słowo uwierzyć (lub, będąc kosmetycznymi niedowiarkami, wybrać się do salonów Stenders), że każdy z zapachów jest idealnym odzwierciedleniem nazwy! I tak peeling różany pachnie konfiturą, miętowy zaś ręcznie zrywanymi listkami tego zioła.
Zawartość tej paczki mile mnie zaskoczyła, gdyż pozwoliła mi się na chwilę poczuć jak w lecie. Co ważne też, cała otoczka mocno nawiązuje do salonów marki, które staram się odwiedzać zawsze będąc w Łodzi lub Warszawie (jednocześnie mając nadzieję, że i do Wrocławia niedługo Stenders zawita).
A Wy co myślicie o kosmetykach tej marki? Poznałyście je czy może łotewskie "smakołyki" są dla Was nowością?
Podzielcie się!

Zapraszam serdecznie na konkurs (po)świąteczny, w którym do zdobycia 2 zestawy (w każdym 2 kule żurawinowe i 2 kawałki po 100 gram mydła żurawinowego)!

12 komentarze:

Taml pisze...

Ale smakołyki !

zoila pisze...

Piękna paczka :)

Asii pisze...

peeling miętowy oo to to !! :)
reaktywowałam bloga więc zapraszam :)

Katalina pisze...

Opakowania słoiczków przypominają mi te ze Starej Mydlarni :) A wszystko razem wygląda bardzo retro, tak jak ze starych fotografii :) Coś pięknego :)

Fraise26 pisze...

Śliczna paczka! Nie mogę się już doczekać recenzji! :)

anikowa101 pisze...

Pięknie opakowane :)

France30 pisze...

Piękne opakowania- lubie takie :) Czekamy na więcej informacji
to-i-tamto.blogspot.com

Lychee pisze...

Jej! Gościnne opakowania! Uwielbiam Stenders. Zawsze jak jestem w Starym Browarze to muszę tam wejść chociaż powąchać :) u mnie też stoi takie ładne pudełko :P

Bella pisze...

Piękny prezent :) Też bym się uśmiechała jakbym coś takiego odpakowywała :)

Lady In Purplee pisze...

Niech lepiej do nas zawita, bo wszystko ciekawie wygląda ;)

smoky evening eyes pisze...

Uwielbiam Stendersa ;) Te opakowania i zapachy są obłędne :)

karminowe.usta pisze...

Kusisz mnie, bo czytając o tych zapachach, zaczęłam sobie je wyobrażać;) A opakowanie jest przecudne. Uwielbiam tego typu zdobienia;)

Back to Top Najlepsze Blogi