Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lotos i bambus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lotos i bambus. Pokaż wszystkie posty
7

Mary Kay - Lotus & Bamboo Shower Gel

Lotus and Bamboo Shower Gel od Mary Kay to żel po prysznic o przepięknym zapachu bambusa i lotosu. Lotos jednak nie jest wyczuwalny jakość szczególnie mocno, natomiast bambus jest bardzo wyrazisty i soczysty. Żel znajduje się w wygodnej tubie, która nie sprawia trudności przy wyciskaniu produktu. Sam żel jest gęsty, co czyni go bardzo wydajnym, wystarczy naprawdę niewielka ilość, żeby uzyskać bogatą i kremową pianę. Produkt dokładnie myje i łatwo zmywa się z ciała.
Moja skóra nie była po nim wysuszona, ale nawilżona też nie, nadal potrzebowała balsamu (tu polecam balsam z tej samej linii zapachowej) Nie zareagowała żadną irytacją czy nadwrażliwością, była natomiast miękka i pachnąca.
Jeśli przepadacie za soczystym zapachem bambusa, to zakochanie się w tym żelu pod prysznic. Oprócz niego w tej linii zapachowej możecie kupić balsam do ciała, żel pod prysznic peelingujący i odświeżającą mgiełkę! Seria Lotus & Bamboo jest mistrzowska:)
A może znacie już inne bambusowe kosmetyki?
Podzielcie się!
7

Mary Kay - Lotus & Bamboo, Loofah Body Cleanser

Loofah Body Cleanser to krem do mycia ciała z dodatkiem naturalnej gąbki loofah firmy Mary Kay (za 226 gram).
Produkt znajduje się w miękkiej, półprzezroczystej tubie ułatwiającej jego dozowanie. Sam krem jest dosyć gęsty i pięknie pachnie dojrzałym i soczystym bambusem, nie czuję tam lotosu prawie wcale, ale "zielony" zapach i tak jest bardzo uwodzicielski. Produkt łatwo się pieni, dając raczej rzadką i bardziej mleczną niż puchatą pianę. Bardzo dobrze oczyszcza ciało, przede wszystkim przez wzgląd na cząsteczki peelingujące i cząstki gąbki loofah. Cząstki nie są ostre, powiedziałabym raczej, że są dosyć delikatne, z tego powodu krem może być spokojnie używany codziennie. Jeśli jednak macie bardzo delikatną skórę, skłonną do zaczerwienień i podrażnień, to produkt ten świetnie będzie spełniał swoje zadanie jako scrub używany raz w tygodniu.
Krem na pewno nie wysuszy waszej skóry, a wręcz, powiedziałabym, że jest w stanie odrobinę ją nawilżyć, co z pewnością jest zasługą jego gęstej konsystencji. Skóra jest po nim gładka i delikatna, szczególnie jeśli używamy go konsekwentnie, każdego dnia.
Niestety jego piękny zapach nie utrzymuje się zbyt długo na skórze, znika mniej więcej po godzinie.
Lubicie codzienne pilingi do ciała? Używałyście już czegoś z dodatkiem naturalnej gąbki loofah?
Podzielcie się!
9

Mary Kay - Lotus & Bamboo Nourishing Body Lotion

Lotus & Bamboo Nourishing Body Lotion marki Mary Kay (60 złotych za 236 ml) to odżywczy balsam do ciała, zaprojektowany do codziennego użytku.
Naprawdę spodobało mi się opakowanie, w kształcie walca, z nieprzezroczystego, miękkiego plastiku. Jest to niezbyt często spotykana forma, która zyskuje jeszcze bardzo śliczną oprawą graficzną, która od razu sugeruje, czego możemy się spodziewać w środku.
A to, co dostajemy od razu, to cudowny, soczysty zapach dojrzałych owoców i bambusa, lotos jest wyczuwalny ale dopiero po jakimś czasie. Od razu kojarzy mi się z cudownymi wakacjami, na początku jest rześki i stawiający na nogi, żeby później zamienić się w nieco cieplejszy, kwiatowy aromat, który czasami czuć wakacyjnymi wieczorami na świeżym powietrzu.
Sam balsam jest leciutki i bardzo łatwy w rozprowadzaniu. I jeśli dobrze rozprowadzimy go na skórze wchłania się ekstremalnie szybko, u mnie wystarczyła jakaś minuta, żeby dosłownie wsiąknął w ciało, nie pozostawił przy tym uczucia lepkości czy tłustości. Zapach jednak nie znika, zostaje na ciele przez następne 4 do 6 godzin. Przez to, jak szybko skóra go absorbuje polecam go na wszelkie wyjazdy, kiedy czas staje się dla nas bardzo ważny, na wakacje, kiedy nie chcemy się obciążać tłustymi filmami i dla wszelakiej maści niecierpliwców!
Nawilżenie jest moim zdaniem bardzo przyzwoite, i o ile nie macie ekstremalnie przesuszonej skóry, powinno wam wystarczyć. Produkt nadaje się jako standardowy nawilżacz do użytku w ciągu dnia, po porannym prysznicu. Da wam całodzienny komfort nawilżonej i odprężone skóry. Przyniesie też uczucie świeżości, ciało staje się zdecydowanie gładsze, ale nie napięte, po prostu wygląda i czuje się zadbane.
Produkt też, mimo swojej lekkiej konsystencji jest bardzo wydajny, i wystarczy naprawdę odrobina by nawilżyć nim całe ciało.
Jeśli więc szukacie czegoś na wakacje, o oszałamiającym zapachu, który pozostanie z wami na długo, Lotus & Bamboo Nourishing Body Lotion firmy Mary Kay to świetny wybór!
Próbowałyście go? Zamierzacie kupić? Czy jesteście niecierpliwe, jeśli chodzi o długość wchłaniania się produktu?
Podzielcie się!
12

Mary Kay - Lotos i Bambus - mgiełka do ciała

Mgiełka do ciała Lotos i Bambus to bezsprzecznie mój faworyt na lato! Po pierwsze zapach - totalnie świeży, totalnie rewitalizujący i utrzymujący się na skórze kilka godzin. Przez te kilka godzin jest cały czas prawie tak samo intensywny jak na początku i pewnie trwałby na skórze cały dzień, gdyby nie to, że tak lubię uczucie, jakie daje mi ta mgiełka i spryskuję się nią kilkakrotnie w ciągu dnia. Po prostu nie mogę, nie umiem się powstrzymać.
Zapach ten jest tak urzekający, że czasami psikam nim bez potrzeby. Tworzę z niego jakby chmurę, w którą wchodzę - dzięki temu nie tylko ciało, ale i ubrania i pomieszczenie pachnie cudownie długi czas. Może jestem lekko opętana, ale wydaje mi się, że nawet po prysznicu i kilku godzinach snu nie znika z mojej skóry!
Jej kolejnym plusem, oprócz trwałości, jest też możliwość aplikacji jako dezodorantu. To bardzo wygodne w podróży, gdy zmuszone jesteśmy zminimalizować bagaż. Również wydajność jest wysoka - używam go ponad tydzień (i nie oszczędzam, oj nie!) i myślę, że jak na razie ubyło około 5% ze 147 mililitrów (niestandardowa jak na polskie warunki pojemność podyktowana jest tym, że Mary Kay to producent amerykański i w ichnie opakowania, o ichniej gramaturze pakuje swoje wybory).
A teraz o samym zapachu, by nie było, że zachwycam się mgiełką bez powodu. Zapach ten jest lekki, rześki, totalnie świeży i energizujący. Kojarzy mi się z jeziorem i szuwarami (ale nie tymi bagnistymi i woniejącymi rybami). To zapach Skandynawii w lecie - mimo lotosu i bambusa czuję tu trawę, rześkość zimnej wody i lód z norweskich fiordów, a jednocześnie czuć passiflorę i gerbery. To zapach może nie najoryginalniejszy, ale na pewno wyróżniający się wśród mgiełek do ciała i dezodorantów. To zapach na ciepłą wiosnę i lato.
Cena tego cuda to 77 złotych za 147 mililitrów.
I teraz niespodzianka - czy go ponownie kupię? Chyba NIE, ale nie dlatego, że jestem rozczarowana czymkolwiek. Po prostu czaję się na Czerwona Herbatę z Figą, która pewnie idealna będzie na chłodniejsze dni:) A potem powrócę do "mojego" lotosu i bambusa;)
Czy znacie markę Mary Kay? Macie jakieś kosmetyki przez nią oferowane?
Podzielcie się!
Back to Top Najlepsze Blogi