Wczoraj pisałam o zdobyczach z Biedronki. Dzisiaj pewnie znów się tam pojawię po jogurty, więc mam cicha nadzieję, że masła i peelingi będą;) Ale dość o moich oczekiwaniach - czas na recenzję pudru do kąpieli.
Produkt ten opakowany jest w foliową, dość atrakcyjnie wyglądającą torebkę. Waga pudru, który dostajemy za 1,99 złotego to aż 75 gram. Moim zdaniem cena jest niska, jeśli porówna sie ja z pojemnością. Ale czy warto zapłacić nawet te 2 złote? O tym za chwilę.
Recenzowany przeze mnie zapach to limonka i bazylia - idealny aromat na letnie, gorące dni zdawałoby się. Produkt pachnie dość mocno, w miarę naturalnie - jednak wyczuwalność limonki jest w tym przypadku znikoma - bardziej czujemy kuchenny aromat bazylii. Mi to odpowiada, gdyż lubię bazyliowe aromaty, jednak tym z Was, które nie chcą pachnieć przyprawą, nie polecam tego pudru.
Po otwarciu opakowania moim oczom ukazał się - tarty parmezan! Tak, nic innego, tylko pachnący ser! Byłam przygotowana na duszące opary pudru, a napotkałam na lekko zbity, suchy, niepylący produkt. Oprócz skojarzeń jedzeniowych wszystko było ok.
Teraz zaś użycie pudru.
Aplikacja jest niezwykle łatwa - po prostu wsypujemy CAŁĄ zawartość saszetki do wanny (najlepiej pod strumień bieżącej wody). Producent pisze o "pachnącej kąpieli w wannie pełnej piany". Z pachnąca kąpielą się zgodzę bez dwóch zdań - zapach jest mocny, dość trwały, na ciele utrzymuje się kilka godzin. Nawet łazienka pachnie kilka godzin po spuszczeniu wody z wanny. Druga obietnica - ta o "wannie pełnej piany" to jednak małe KŁAMSTEWKO! Nie wiem, ile produktu musiałabym wsypać, by piana była gęsta i "luksusowa" (jak po bubble barach LUSHa). W przypadku pudru Bath Powder piana była licha, bardzo, bardzo szybko w ogóle zniknęła. Jednak nie jest to wielki problem, gdyż woda była zmiękczona i lekko nawet tłustawa - tak by zostawic na Waszej skórze lekki film, a nie wybrudzić wanny.
Na koniec kolor wody po aplikacji produktu. Gdy już licha pianka zniknęła - zobaczyłam słomkowo-zielonkawy kolor wody. Trochę mnie to zniesmaczyło - miałam skojarzenia z ... moczem.
Czy więc polecam ten produkt? Tak.
Nie jest to może najlepszy kąpielowy kosmetyk, jaki miałam, ale tez i nie najgorszy. Za przyzwoitą cenę dostajemy produkt poprawny - fajnie pachnący, zmiękczający wodę i niewysuszający skóry. To taki gadżet, którego i tak nie będziemy używać codziennie.
Więc jeśli lubicie "kuchenne" zapachy, nie przepadacie za pianą i lubicie kolorową wodę, a wszystko to za niską cenę, to Bath Powder Lime&Basil jest dla Was.
Czy stosowałyście inne pudry do kąpieli? Lubicie je?
Podzielcie się!
Jutro kolejna recenzja pudru do kąpieli - jeszcze nie wybrałam zapachu, więc macie szansę tak do 12 głosować na Wasz typ:)
Autor:


