8

Stara Mydlarnia - Algae - Dead Sea Salt Peeling

Algae, czyli peeling z soli z Morza Martwego od Starej Mydlarni (około 30 złotych za 500 mililitrów) ujął mnie swoim... kolorem. Lazurowy odcień morza skłonił mnie do zakupu, choć i wydał się z lekka sztuczny. Ale cóż - morskości kocham, peelingi solne też, a poza tym mamy wakacje, więc co może być lepsze niż morski peeling rodem z Izraela?;)
Oprócz koloru pierwsze wrażenie nie było zbyt pozytywne - zdecydowanie wolę kiczowate i tanie opakowania z The Body Shop niż to coś ze Starej Mydlarni. Pudełko przypomina mi opakowanie na kiszoną kapustę albo, jeszcze gorzej, na karmę dla świń w wersji miniaturowej. Może coś ze mną nie tak, ale to opakowanie nie przemawia do mnie w ogóle. Jest jednak plus tej sytuacji - przynajmniej możemy kontrolować ilość kosmetyku, który nam pozostał.
Po pierwszym otwarciu widzimy sól i... suszone glony. Niby wszystko fajnie, pięknie i glamour, ale wolałabym glony w wersji "na żywo", a nie w postaci suchych wstążeczek (trochę przypominają jakieś zioła...). Na szczęście szybko glonów w wersji suszonej się pozbywamy i wtedy korzystać możemy z czystej (farbowanej) soli z dodatkami:
Może jestem zła i przewrażliwiona z powodu opakowania, ale... peeling pachnie mi plastikiem! Mało w nim morza, a Morza Martwego już ni krztyny:( A szkoda wielka, bo po pierwszym otwarciu wdychałam zapach godzinami (może tak wdychałam, że cały wywąchałam?).
Przechodząc jednak do najważniejszego - czyli użytkowania: peeling solny Algae jest doskonałym zdzierakiem (zarówno na sucho, jak i na mokro). Ciężko powiedzieć, by był bardzo wydajny, ale na pewno nie oskarżę producenta o oszustwo i wciskanie mi rozwodnionych kosmetyków (ciężko byłoby zrobić to w przypadku peeling z soli, ale... ludzka "zaradność" nie zna granic, gdy się chce zarobić).
Skóra po użyciu jest czyta, aż można p niej skrobać, ale na pewno nie zauważyłam nawilżenia, które powinno brać się z obecności oleju z awokado w składzie (na jednym z ostatnich miejsc, ale zawsze). Dlatego polecam po użyciu Algae zastosowanie balsamu lub masła do ciała.
Mimo że kocham morskie zapachy, w tym przypadku jestem na nie. I jakoś zmęczę te pół litra soli, ale nie powrócę na te plaże... jakoś mnie nie skusiła swoim produktem Stara Mydlarnia.
Znacie ten peeling? A może sa produkty od Starej Mydlarni, które nie spowodują u mnie takiej złości?;)
Podzielcie się!

8 komentarze:

Nika_87 pisze...

tego akurat nie uzywałam. Natomiast moim ulubionym peelingiem jest peeling cukrowy ze starej mydlarni - czekolada :)

xkeylimex pisze...

Ja ogólnie nie przepadam za kosmetykami o morskim zapachu- chyba jeszcze nie spotkałam się z takim, który pachniałby naprawdę morsko a nie chemicznie. Wszystkie kojarzą mi się z odświeżaczami powietrza do toalet. Wolę peelingi i zapachu owocowym lub słodyczowym ;)

Lady In Purplee pisze...

Kochana muszę Ci coś napisać, miałam dzisiaj sen że znalazłam w TK Maxxie paletki Sleeka, ale za 60 zł więc je olałam, jednak domyśl się przez kogo mam takie dziwne sny :P

Wygląd tego peelingu naprawdę zachęca, więc może jednak się kiedyś na niego skuszę skoro jest porządnym zdzierakiem.

Ola pisze...

w opakowaniu wyglada calkiem ciekawie :)

Peach pisze...

Te suszone glony chyba by mnie odstraszyły :D

Kaś Życie koloru blond pisze...

Haha suszone glony! :D Ja jeszcze nie miałam od nich żadnego kosmetyku. Poza tym nigdy w swoim życiu nie stosowałam peelingu do ciała, jedynie do twarzy. :D

Trendy Mama pisze...

No fakt, jesli o opakowanie chodzi, to sie nie postarali. Nie znam Starej Mydlarni, a po tym co napisalas ochoty na wyprobowanie tez nie mam. Ale zwroce uwage na ich produkty.

Ichtyo pisze...

Te glony chyba zniechęciłyby mnie do używania tego peelingu...

Back to Top Najlepsze Blogi