20

Essence - kolekcja Crystalliced - Liquid Highlighter (plus porównanie do Inglot Face and Body Illuminator nr 61)

Nie skłamię, gdy powiem, że napaliłam się na ten rozświetlacz. Obeszłam chyba wszystkie wrocławskie filie Drogerii Natura (po kilka razy), pytałam, dzwoniłam, ale nie zdobyłam tego kosmetyku. Od tygodnia zawodziłam w notkach, jak mocno chciałabym go mieć - i oto jest! Nie jeden, lecz dwa! A to wszystko dzięki uprzejmości Kolorowego Pieprzu (której blog skądinąd bardzo polecam). Między nami doszło do małej wymianki i Kolorowy Pieprz wysłała mi między innymi wymarzony Liquid Highlighter z kolekcji Crystalliced!
Po pierwszym dotknięciu wiedziałam, czemu tak bardzo go chciałam - to prawie idealny odpowiednik Face and Body Illuminator od Inglota. Numer 61 Face and Body Illuminator to kredowa biel z opalizującymi drobinami, która wspaniale rozświetla twarz.
Niestety Inglot, którego od niemal dwóch lat używałam (okazjonalnie), jest na wykończeniu. A skoro pojawiła się możliwość posiadania niemal identycznego kosmetyku w zdecydowanie niższej cenie (Inglot około 30 złotych za 15 mililitrów, Essence około 9 złotych), nie mogłam nie skorzystać.
Oba produkty zaopatrzone są w wygodny dozownik w formie pompki. Jednak bardziej skłaniam się ku rozwiązaniu Inglota, które pozwala na odkręcenie rurki dozującej płynny rozświetlacz - dzięki temu możemy zużyć kosmetyk niemal do końca bez konieczności psucia opakowania (a tak zapewne będzie w przypadku Essence). 
Co do opakowań, to Essence jest wygodniejsze, łatwiej utrzymać je w dłoni, no i jest zdecydowanie lżejsze (wyprodukowano je z plastiku). Inglot posiada szklana buteleczkę, która jest na tyle masywna, że ryzyko jej rozbicia w transporcie jest znikome, jednak tym samym butelka jest ciężka od tej z Essence.
od lewej: Inglot Face and Body Illuminator nr 61 i Essence, Liquid Highlighter z kolekcji Crystalliced (z lampą błyskową)
od lewej: Inglot Face and Body Illuminator nr 61 i Essence, Liquid Highlighter z kolekcji Crystalliced (w cieniu)
od lewej: Inglot Face and Body Illuminator nr 61 i Essence, Liquid Highlighter z kolekcji Crystalliced (z lampą błyskową)
od lewej: Inglot Face and Body Illuminator nr 61 i Essence, Liquid Highlighter z kolekcji Crystalliced (w cieniu)
Jak widać na zdjęciach, Inglot jest bardziej gęsty, intensywny w kolorze, a co za tym idzie cięższy do aplikacji i równomiernego nałożenia. Essence natomiast ma postać gęstego płynu (lub balsamu), który be przeszkód poddaje się dłoni lub pędzlowi w trakcie tworzenia makijażu. 
Odcień Inglot Face and Body Illuminator nr 61 jest bardziej kredowy, zaś kolor produktu marki Essence określiłabym mianem srebrzystej bieli, która kojarzy się z lodem.
Myślę, że z Liquid Highlighter marki Essence będę równie zadowolona co z Face and Body Illuminator nr 61 od Inglota! Jeśli jednak wolicie kosmetyki rodzimej marki, albo też (tak jak ja do dzisiaj) nie załapałyście się na Liquid Highlighter z kolekcji Crystalliced, to może warto rozważyć zakup kosmetyku Inglota.
Co myślicie o obu kosmetykach? Czy różnica między obu odcieniami stanowi wielki problem czy może biały rozświetlacz to po prostu biały rozświetlacz?
Podzielcie się!

20 komentarze:

zoila pisze...

Cytując reklamę "skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać :)"

Wyznania Kosmetykoholiczki pisze...

A czy ten Essence nie jest w buteleczce z dozownikiem typu airless? Jeśli tak to zużyjesz go do ostatniej kropli :)

vexgirl pisze...

Chciałam zrobić dokładnie takie samo porównanie :D Bardzo lubię ten rozświetlacz z Inglota, a z Essence kupiłam i jeszcze nie użyłam nawet...

barwy.wojenne pisze...

@Zoila - no ba! Co racja, to racja, ale jest mały problem - Essence jest mocno limitowany, więc Inglot bedzie wybawieniem, gdy się spończy Essence
@Wyznania Kosmtykoholiczki - jest, jest, ale... zawsze mi coś zostawało, gdy takie pompki były przy kremach:( mam jednak nadzieje, że masz racje i będzie inaczej (czyli do ostatniej kropli)
@Vexgirl - :D coś mi świtało, ze mam juz taki rozswietlacz, ale... póki nie miałam w rekach, nie byłam pewna:)

Lady In Purplee pisze...

To sie kiedyś skusze na Inglota bo brakuje mi białego rozświetlacza :)

Jedwabna. pisze...

JA mam ten z essence i na razie nie widzę potrzeby kupowania inglota :) Ale może jak ten się skończy :)

Kolorowy Pieprz pisze...

pisz sobie co chcesz, ja go nie lubię...to znaczy...lubiłabym gdybym...używała rozświetlacza:)mam ten z Vampires Love i starczy:)pewnie za kilka miesięcy odszczekam;)

Flora-Kasia1998 / Aoi-chan98 pisze...

Dla mnie kolor obu rozświetlaczy to jedno i to samo :P

Katalina pisze...

Od jakiegoś czasu zewsząd jestem zasypywana notatkami dotyczącymi tego produktu... Jestem bardzo zaskoczona az tak wielkim zainteresowaniem tym rozświetlaczem. Ale jednocześnie cieszę się, że i mnie nie ogarnęła ta gorączka :) Byłabym z pewnością niepocieszona nie mogąc znaleźć tego cuda w sklepach ;)

4premiere pisze...

no to Ci sie udało:)))Wart grzechu.

AdaiPaula pisze...

O :) A ja dzisiaj , dzisiaj ! jest sobie 9 stycznia i poszłam do JEDYNEJ NATURY w Ostródzie i jeden sobie czekał na mnie i mówił : weź mnie , weź mnie : hahah :) Więc jak odmówić?:) A to jest jeden kolor czy odcienie?

Lyna_sama pisze...

Ja się bym takim obsłużyć nie umiała XD

pannajoanna pisze...

mam tylko ten z essence, ale bardzo go już zdążyłam polubić :) efekt daje świetny i utrzymuje się naprawdę długo :) oby więcej takich perełek od Essence :)

Klaudia Joanna Julia. pisze...

Wszyscy mają essence a ja nie :(( Nie mogłam dopaść.:<

A ja Ciebie do siebie także zapraszam na nowy blog, http://kabeblog.blox.pl

Pozdrawiam :)

Bella pisze...

O, faktycznie efekt bardzo zbliżony :)

Ev pisze...

Kilka razy zastanawiałam się nad tym Inglotowskim rozświetlaczem, ale niedługo w moje łapki trafi ten z Essence - super, że dają podobny efekt :) Nie mogę się doczekać.

KT pisze...

Dobrze wiedzieć (i widzieć!), że Inglot jest podobny, może kupię go jak (o ile) skończy mi się Essence, bo bardzo go polubiłam :)

Kamila pisze...

Mnie nie kusi ;)
Znalazłam idealny dla mnie rozświetlacz: The Balm Mary-Lou Manizer *.*

Kolorowy Pieprz pisze...

kAMILA-w Magnolii we Wrocławiu juz nie bylo:( ale za to zgarnęłam Cabana boy:)

Weronika pisze...

Jak nie zdołam dostać tego z essence to może uzbieram na inglota ;p

Back to Top Najlepsze Blogi