15

INGLOT - Pigmenty do ciała, Body Pigment Powder: 126, 174, 202, 214

Body pigment powder to nowość w asortymencie Inglota. Co prawda marka miała już w swoim portfolio dostępne Pure pigment eyeshadow, ale tym razem to już nie są tylko cienie do powiek. Pigmenty do ciała to wielozadaniowe produkty, które służyć nam mają jako cień do powiek, jako farbka do malowania twarzy, rozświetlacz, róż do policzków, czy też ozdoba do całego ciała (można nimi nawet barwić włosy).
W gamie kolorystycznej znajdziemy 20 matów i 20 pereł, co jest naprawdę świetnym wachlarzem kolorystycznym jak na nowo powstały produkt. Dzisiaj przyjrzymy się bliżej posiadanym przeze mnie matom:
126 - neonowy, koralowy róż, matowe wykończenie:
174 - neonowy pomarańcz, matowe wykończenie:
202 - atramentowy fiolet, matowe wykończenie:
214 - neonowa fuksja, matowe wykończenie:
Pigmenty mają typowo pudrową konsystencje, i rewelacyjną pigmentację, w zasadzie potrzeba tylko jednej, cienkiej warstwy, żeby kolor był doskonale widoczny. 
Inglot, pigmenty do ciała matowe, od lewej: 174, 126, 214, 202 (cień)
Inglot, pigmenty do ciała matowe, od lewej: 174, 126, 214, 202 (światło lampy)
Jeśli chodzi o stronę praktyczną - o ile nie ma to być jednokolorowy, monochromatyczny makijaż oka, to z całego serca zalecam położenie na powiekę bazy pod cienie. Jest to spowodowane tym, że pudrowa i naprawdę sucha konsystencja produktu utrudnia czasami pracę z nim. Zdarza się przy blendowaniu i cieniowaniu, że kolor zanika, lub rozbiela się praktycznie do niewidoczności i żeby ładnie połączyć go z innymi kolorami trzeba wypracować sobie naprawdę delikatną rękę albo spokojnie nadbudowywać kolor. Było to dla mnie uciążliwe tylko za pierwszym razem, z każdym następnym makijażem staje się to coraz łatwiejsze. Po wykonaniu makijażu kolor jest trwały, na moich oczach, na bazie wytrzymał spokojnie cały dzień i nie stracił nic na swojej intensywności.
Przy pomocy Duraline, albo bazy KOBO czy też w ogóle zwykłej wody z gliceryną można ich używać jako ładnych, trwałych eyelinerów i farbek do ciała właśnie.
Pigmenty mogą być mieszane z bezbarwnym błyszczykiem, jeśli chcemy ich używać jako produktu do ust. Próbowałam tego w połączeniu z różnymi błyszczykami i za każdym razem byłam zadowolona z efektu, pigmenty się nie grudkują, nie kulkują i po wymieszaniu wyglądają tak jakby po prostu od samego początku były w formie błyszczyka. Możecie również łączyć ze sobą kilka kolorów, żeby stworzyć ten interesujący was odcień. Jedyny mankament, to fakt, że kolory nieco ciemnieją, i przynajmniej te, które posiadam tracą ten wyraźny, odblaskowy neon. Barwy nakładane jedna na drugą tworzą ładny efekt gradientu, blendowanie wychodzi bardzo ładnie. Jest to jednak rozwiązanie, przede wszystkim do sesji i zdjęć w ogóle, ponieważ kolor lubi wychodzić poza usta (nie jest to dla mnie zdziwienie, błyszczyki najczęściej przemieszczają się poza kontur warg), czy też zostawać na zębach, no i oczywiście odbija się na wszystkim.
Inglot, pigmenty do ciała matowe, od lewej: 174, 126, 214, 202 (światło lampy)
Inglot, pigmenty do ciała matowe, od lewej: 174, 126, 214, 202 (cień)
Jeśli chcecie na jeden dzień zafundować sobie fuksjowe pasemko, to wystarczy niewielką ilość pigmentu wymieszać z żelem do włosów i tak nałożyć go na włosy, schodzi przy pierwszym myciu (przynajmniej u mnie) i wygląda jak farba.
Jeśli lubicie wielozadaniowe maty, albo neonowe wyróżniające się kolory, to matowe pigmenty do ciała INGLOT powinny was zachwycić. Odrobinę wysiłku włożoną w zrobienie makijażu naprawdę wynagradza zapierający dech w piersiach efekt.
Jak wam się podobają? Czy próbowałyście kiedyś farbować włosy pigmentami?
Podzielcie się!

15 komentarze:

MaryŚś pisze...

Piekne kolory !

barwy.wojenne pisze...

ja je uwielbiam;)

shinodka pisze...

będę je miec :D bo chce, bo tak :)

barwy.wojenne pisze...

shinodko - mam tak samo jak Ty... (tralalalal)

Ev pisze...

Piękne kolory, mnie się najbardziej podoba 202, ale jakoś nie lubię współpracować z pigmentami....

barwy.wojenne pisze...

Ev - ja pigmenty lubię, ale to dlatego, że (nie licząc czarnego cienia kiedyś dawno temu) od nich zaczęłam przygodę z makijazem:) jak już się polubiliśmy, przestawiłam sie na prasowańce;)

monica pisze...

mantra inglotomaniackzi: ja che ja chce ja chce!

Beauty Wizaz pisze...

piekne kolory, bardzo lubię te pigmenty, mam ale błyszczące, na żaden mat się jeszcze nie skusiłam :)

Ruda pisze...

Genialna pigmentacja (no tak, bo to pigmenty, brawo, Rudzielcu xD)
Ciekawy pomysł z użycia ich jako farby do jednodniowych pasemek :)

krzykla pisze...

Fajnie, że to maty ale kolory prócz jednego nie moje :(

Lady In Purplee pisze...

Chyba kupie jeden na spróbowanie i zobacze też jak będzie wyglądał na włosach, bo na imprezy to fajna opcja ;) Aż mnie też kusi żeby z lubego zażartować że od henny na stałe mam zielone włosy :D

Jedwabna. pisze...

Co za boskie kolory :) Szczególnie fuksja!

kallineczka pisze...

Włosy to ja kiedyś krepą "farbowałam" :D Kurde, mogą być fajne do kresek :>

sauria80 pisze...

chciałabym być nimi pomalowana :)

Bella pisze...

Ciekawy pomysł z tymi włosami :) Ja mam doświadczenie co najwyżej z krepą ;))

Back to Top Najlepsze Blogi