6

KOBO Professional - Pure Pearl Pigment - 503 Frosty White, 504 Mint Cream, 509 Chestnut

 
Pure Pearl Pigment to sypkie pigmenty firmy KOBO Professional o perłowym i połyskliwym wykończeniu (19,99 za 6ml).
503 Frosty White - zmrożona biel połyskująca chłodnymi srebrnymi drobinkami, przypomina śnieg skrzący się na słońcu. Wykończenie jest bardziej brokatowe niż perłowe, zarówno wizualnie jak i w dotyku i zachowaniu podczas aplikacji.
 

504 Mint Cream - opalizująca złotem kremowa mięta z niesamowitą zdolnością do odbijania światła, perłowe wykończenie. Gładka i przyjemna w aplikacji.
 

509 Chesnut - ruda kasztanowa czerwień delikatnie opalizująca ciepłym różem, kojarzy się z jesiennymi liśćmi spadającymi z drzew, perłowe wykończenie. Bardzo gładka i przyjemna w aplikacji.
 

Pigmenty opakowane są w małe słoiczki, które są łatwe w obsłudze, a ze względu na swój kwadratowy kształt też nieskomplikowane w przechowywaniu. Mają na szczęście na tyle długie "szyki", że pigment nie wysypuje się z nich za każdym razem po otwarciu, co dla mnie jest ważne, bo nie po to płacimy za produkt, żeby większość i tak zdobiła naszą podłogę czy wykładzinę zamiast oka.
Produkt jest przeznaczony do oczy, twarzy i ust. Można go nakładać na mokro i na sucho. Przetestowałam wszystkie możliwości, zaczynamy więc recenzje!
Mint Cream i Chesnut są drobno zmielone i mają kremową, przyjemną w aplikacji konsystencje, podczas kiedy Frosty White, ze względu na drobiny jest już zdecydowanie bardziej pudrowy i nakładanie go na powiekę wymaga większej precyzji i skupienia, zanotowałam, że w przypadku tego odcienia lepiej jest używać ruchu wklepującego i wciskającego niż głaskającego aby w ten sposób uniknąć osypywania się cienia pod oczy.
 

Wszystkie trzy kolory z łatwością przenoszą się ze słoiczka na pędzel i z pędzla na powiekę, przy czym dają bardzo dobry i intensywny kolor już za pierwszą warstwą i przy minimalnym nakładzie produktu. Bez problemu można też jeszcze bardziej intensyfikować efekt dokładając kolejne warstwy bez szkody dla efektu końcowego. Ile cienia bym nie napakowała, powieka nadal wyglądała ładnie, nie było na niej tego pudrowo-skamieniałego efektu popękanej skorupy, jaki czasem osiągamy przesadzając z ilością produktu.
Mint Cream i Chesnut świetnie łączą się z innymi cieniami, bardzo dobrze się je blenduje, nie wybarwiają się w trakcie robienia makijażu, nie zostawiają białych plam, Frosty White jednak wykazuje tendencję do "uciekania" z powieki, dlatego moim zdaniem nadaje się świetnie jako samodzielny kolor, rozświetlacz, albo wykończenie makijażu, nałożony na inny cień do powiek (np niebieski).
Kolory na mokro mocno zyskują na intensywności, wtedy też zaczynają się na prawdę mocno mienić (co świetnie wygląda szczególnie w sztucznym świetle), szczególną gwiazdą staje się wtedy Frosty White, którego srebrne drobinki wychodzą przy aplikacji na mokro na pierwszy plan, i skojarzenie z rozświetlonym śniegiem nasuwa się mimowolnie.
 
 
KOBO - 503 Frosty White (z fleszem i bez)

 
 
KOBO -504 Mint Cream (z fleszem i bez)
 
 

KOBO - 509 Chestnut (z fleszem i bez)

Na mokro można też zrobić nimi trwałe i efektowne kreski, jeśli zaangażujemy do tego odpowiedni pędzelek.
Ich trwałość oceniam na 8-9 godzin bez bazy, po tym czasie zaczynają się nieco zbierać w załamaniu powieki. Z bazą cienie wytrzymują 13 godzin i pewnie jeszcze więcej, po tym czasie po prostu je zmyłam.
Spokojnie  możecie używać pigmentów jako róży do policzków, jeśli tylko macie lekką rękę, dlatego, że produkt jest tak dobrze napigmentowany, że wystarcza go naprawdę niewiele aby efekt był bardzo intensywny. Chestnut będzie świetnie sprawdzał się w tej roli jesienią, Frosty White natomiast idealnie rozświetla okolice skroni i szczyty kości policzkowych!
Wszystkie kolory bardzo ładnie łączą się z przezroczystym błyszczykiem, dobrze też wyglądają wklepane na wierzch pomadki, jeśli więc szukacie czegoś ekstra do zdjęć, to wypróbujcie tej sztuczki!
Uważam, że wszystkie te kolory są warte uwagi. Więc jeśli szukacie kosmetyku o różnorodnym zastosowaniu, albo lubicie nasycone, piękne kolory i formuły łatwe w aplikacji, Pure Pearl Pigment firmy KOBO dostarczy Wam to wszystko!
Widziałyście? Używałyście? Czy lubicie mieszać pigmenty z błyszczykami?
Podzielcie się!

PS: Zdjęcia na oku, to tylko przykład tego, jak kolory wyglądają na powiece, nie jest to przykładowy makijaż.

6 komentarze:

pierniczkowa pisze...

Frosty white wyglada na oku naprawde swietnie:) jeszcze nie mam nic z Kobo, ale musze sie przyjrzec tym pigmentom

Atrevete pisze...

muszę częściej używać pigmentów, świetnie wyglądają - zwkłaszcza te jasne :)

KiziaMizia pisze...

A mnie ta czerwień uwiodła :)

kobiecewariacje pisze...

Dużo osób poleca cienie z kobo i te pigmenty. Kusicie dziewczyny:)

Katalina pisze...

Mam niemal identyczną czerwień od Inglota! Pięknie wygląda na oku :)

nie umiem się malować pisze...

Faktycznie na zdjęciach wygląda podobnie do tego inglotowskiego pigmentu ;)

Back to Top Najlepsze Blogi