12

Sensique - pomadki nabłyszczające Volume&Shine

Sensique, Volume &Shine, od lewej - 300, 301, 303, 304, 305, 306, 310, 311, 312, 313
Volume & Shine to pomadki do ust marki Sensique, które już wcześniej były w sprzedaży, a teraz przeszły mały make over i zyskały nowe opakowanie oraz cztery zupełnie nowe odcienie. Głównym zadaniem tych produktów (oprócz oczywiście dawania ustom soczystego koloru) to nabłyszczać, nieco powiększać usta i dzięki zawartościom składników odżywczych przy okazji je pielęgnować.
Przejdźmy więc do rzeczy! W skład kolekcji wchodzą:
300 - dojrzała czereśnia
Sensique, Volume &Shine, 300 (z fleszem)
Sensique, Volume &Shine, 300 (bez flesza)
301 - zmrożona blada róża
Sensique, Volume &Shine, 301 (z fleszem)
Sensique, Volume &Shine, 301 (bez flesza)
303 - różowy beż odrobinę opalizujący fioletem
Sensique, Volume &Shine, 303 (z fleszem)
Sensique, Volume &Shine, 303 (bez flesza)
304 - różany brąz
Sensique, Volume &Shine, 304 (z fleszem)
Sensique, Volume &Shine, 304 (bez flesza)
305 - ogrodowa róża połyskująca srebrem
Sensique, Volume &Shine, 305 (z fleszem)
Sensique, Volume &Shine, 305 (bez flesza)

306 - mleczny, brązowy beż
Sensique, Volume &Shine, 306 (z fleszem)
Sensique, Volume &Shine, 306 (bez flesza)
310 - mleczny brąz
Sensique, Volume &Shine, 310 (z fleszem)
Sensique, Volume &Shine, 310 (bez flesza)
311 - cukierkowa fuksja
Sensique, Volume &Shine, 311 (z fleszem)
Sensique, Volume &Shine, 311 (bez flesza)
312 - głęboka malina
Sensique, Volume &Shine, 312 (z fleszem)
Sensique, Volume &Shine, 312 (bez flesza)
313 - ciepła czerwień
Sensique, Volume &Shine, 313 (z fleszem)
Sensique, Volume &Shine, 313 (bez flesza)
Większość z tych kolorów to głębokie, piękne perły o wysokim połysku, a niektóre z nich mają połyskujące drobinki, które są widoczne wprawdzie na swatchach, ale na ustach w magiczny sposób znikają, i dzięki bogu. Nie jest to żaden "chamski brokat", tylko małe drobinki.
Sensique, Volume &Shine, od lewej - 300, 301, 303, 304, 305, 306, 310, 311, 312, 313 (z fleszem)
Sensique, Volume &Shine, od lewej - 300, 301, 303, 304, 305, 306, 310, 311, 312, 313 (bez flesza)
Na ustach dają bardzo komfortowe uczucie nawilżenia, które nie znika, nawet kiedy już ściągniemy szminkę z ust. Usta wydają się natychmiastowo wygładzone.
Nie zauważyłam spektakularnego efektu powiększenia ust, może troszkę tylko je "wydęło" i sądzę, że jest to raczej kwestia załamywania się światła niż formuły chemicznej kosmetyku, która nie wywołuje żadnego mrowienia, chłodzenia, pieczenia czy innych powiększających sensacji.
Pomadki mają bardzo kremową i mięciutką konsystencje, która łatwo się rozprowadza i daje dokładne krycie kolorem już przy pierwszej warstwie, bardzo przyjemnie sunie po ustach, nie zbierając się na suchych skórkach czy w kącikach. Mimo swojej kremowości nie zauważyłam, żeby wędrowała po twarzy czy wyłaziła poza kontur ust, nic z tych rzeczy, trzyma się dokładnie tam, gdzie chcemy ją mieć.
Trwałość oceniam na 4 godziny, po tym czasie kolor zaczyna nieco blednąć, przy 6 godzinie znika z ust niemal całkowicie. Wydaje mi się, że to i tak jest niezły wynik, tym bardziej, że są to pomadki kremowe i mocno nawilżające, a one z reguły nie trzymają się kolorystycznie jakoś wyjątkowo długo.
Jeszcze jednak rzecz - pomadki mają nieziemski owocowy zapach i smakują jak konfitura z róży. Jeśli więc zazwyczaj macie zastrzeżenia co do zapachu i smaku szminek (przeciętna kobieta zjada jej w swoim życiu kilogramy), to te powinny przypaść wam do gustu.
Trochę o opakowaniu - wydaje się no cóż..., po prostu tanie. Nie wiem, jak inaczej mogłabym to określić. Wkurzają mnie przede wszystkim srebrne nalepki z numerem (znów numerem, nie nazwą) koloru przyklejone na boku. Rozumiem, że jest to zabezpieczenie przed otwarciem, ale ściągnięcie ich potem jest strasznie upierdliwe, bo plastik zaczyna się lepić od kleju. Opakowania kiepsko się domykają, i mam wrażenie, że jeśli spadną mi na chodnik to pękną. No, ale nie można mieć wszystkiego! Nie zapominajmy, że kosztują tylko 6,49zł. W tym przypadku jakość samego kosmetyku w porównaniu do ceny jest imponująco wysoka, tak więc producent musi na czymś zaoszczędzić, tutaj oszczędności widać właśnie w opakowaniu.
Ale jeśli szukacie dobrej szminki która nada wam wyraźny kolor i przy okazji będzie pielęgnować usta, Volume & Shine jest właśnie dla was!
Jestem pewna, że wśród tych kolorów każda odnajdzie coś dla siebie.
Widziałyście? Macie zamiar kupić?
Co sądzicie o nowym opakowaniu?
Podzielcie się

12 komentarze:

anikowa101 pisze...

Widziałam w gazetce Natury te pomadki i zaciekawiły mnie ale tam było tylko kilka pokazanych. Nie wiedziałam, że ich jest aż tyle.. Teraz nie będę wiedziała, na którą się zdecydować. :)

pierniczkowa pisze...

podoba mi sie 300 i 312 :) musze koniecznie zwrocic na nie uwage w Naturze :)

burn-it-up pisze...

Świetne kolory!Wczoraj w mojej naturze jeszcze ich nie widziałam ale mam nadzieję,że szybko się pojawią.

pugsilove pisze...

304 i 312 mnie powaznie zainteresowaly!

Iwetto pisze...

Podoba mi się malina :) Znając życie kupię, chociaż teraz wmawiam sobie że jej nie potrzebuję (-///-)

hawa pisze...

Kilka dni temu dostałam całą serię do testowania. No cóż... Jak dla mnie na razie nie ejst ciekawie - aż nie rzuciłam się od razu do sprawdzania. Opakowanie jest słabe, szminki otwierają się, skrzypią plastikiem kiepskiej jakości, wyglądają nieładnie. A same sztyfty są jakieś za bardzo perłowe, mają niejednolity kolor... Przypominają mi peerelowskie szminki mojej mamy. Cieszę się jednak, że, jak piszesz, te brokaty znikają na ustach. I jeśli nie spływają z ust, będę fanką!

barwy.wojenne pisze...

@anikowa - jest wiele bardzo podobnych odcieni;) jak juz zobaczysz, zdecydujesz:)
@Pierniczkowa - mi tez, mi też:D i jeszcze róż;)
@burn - a tę cenę jest wprost wybornie;)
@pugsilove - 304 mniej, al eza to 312 jest jedną z moich ulubienic;)
@Iwetto - mam to samo... zawsze mówie sobie, że nic mi nei potrzeba - kończy sie na zakupowym amoku;)
@Hawo - to ja od początku - patrzac na materiały prasowe - WOW, opakowania wydawały się dużo lepszej jakości i po pierwszym "macaniu" było duże rozczarowanie (o czym piszę), ale jednak biorąc pod uwagę jakość i efekt w stosunku do ceny, jestem w stanie wiele wybaczyć samym skuwkom, bo pewnie przy lepszych opakowaniach cena byłaby o kilka złotych wyższa... No i nie czarujmy się, to marka bardzo popularna i by taka została z czegoś muszą zejść, by cena nie odstraszała (a znam wiele kobiet, które za szminkę więcej niż 8 złotych nie dadzą)... myślę, ze gdy przymkniesz oko na samo opakwoanie, to pomadka zyska w Twoich oczach...

A. pisze...

Rzeczywiście, zapach mają świetny :)
Jeszcze co do opakowań - wiadomo, niektórych mogą na wstępie odstraszyć, natomiast inni nie przywiązują do niego tak dużej wagi.
Tak jak napisałaś, Sensique to marka popularna, a przy tym przystępna cenowo, więc chyba wymaganie idealnych opakowań, porównywalnych do droższych pomadek, jest przesadą.

Angel MakeUp World pisze...

A u mnie właśnie niedawno zlikwidowali Naturę, pech...
A bardzo lubię te pomadki :)

Kaś pisze...

311, 312, 312 - wyglądają bardzo ładnie. :)

Kiedyś miałam 300, ale była dla mnie zbyt ciemna. :(

barwy.wojenne pisze...

@A. - tak, tak:) zgadzamy sie w ocenie:)
@Angel - wielka, wielka szkoda - ja je teraz chyba lubie bardziej jeszcze niż przed make overem;)
@Kaś - t nowe 4 kolory sprawiły, że seria jest jakby "pełna":)

ada pisze...

301,312 -chcę!
tylko po co mi kolejne takie same/podobne kolory... ale może się skusze :)
jak tylko na nie trafię bo ostatnio jakiś przeciąg na półce w mojej Naturze...

Back to Top Najlepsze Blogi