11

Lily Lolo - Mineral Blusher

Lily Lolo jest marką kosmetyków mineralnych, w ich ofercie między innymi dostępne są mineralne róże do policzków (39,90 złotego za 3 gramy w 20 mililitrowym słoiczku), które spróbuję odrobinę Wam dziś przybliżyć. Kolory, którym będziemy się dzisiaj przyglądać to: 
Doll Face - pastelowy, niewinny baby pink, z mnóstwem srebrnych i białych drobinek, brokatowe wykończenie, świetna pigmentacja;
Clementine - koralowy, brudny róż, matowe wykończenie, świetna pigmentacja;
Rosebud - śliwka opalizująca różem, satynowe wykończenie, świetna pigmentacja.
Róże znajdują się w dosyć szerokich opakowaniach z nakrętką, w środku zabezpieczone są przesuwającą się klapką i wydostają się ze pomocą dziurek - zupełnie jak cukier puder.
We wszystkich trzech przypadkach produkt przenosi się łatwo z opakowania na pędzel i z pędzla na twarz, dzięki dobrej pigmentacji od razu jesteśmy w stanie uzyskać wyraźny kolor. Ta sama cecha jednak z drugiej strony wymusza na nas bardzo lekką rękę. Róże są podatne na blendowanie i nie sprawiają w tej materii żadnych problemów, łatwo się kontroluje ich nasycenie, a w razie czego łatwo też jest pozbyć się ich nadmiaru.
Lily Lolo Mineral Blusher - od lewej: Doll Face, Clementine, Rosebud - światło sztuczne
Lily Lolo Mineral Blusher - od lewej: Doll Face, Clementine, Rosebud - światło naturalne
Trzymają się na buzi cały dzień, nie spływają, nie migrują, nie plackują się. intensywność koloru przez cały czas noszenia jest taka sama.
Jeśli więc jakiś kolor wpadnie Wam w oko, to śmiało możecie go wypróbować!
Używacie kosmetyków mineralnych? Czy ich pigmentacja trochę was przeraża?
Podzielcie się!
5

Guerlain - kolekcja Les Roses et le Noir - wiosna 2012 - zapowiedzi

Świeżość - to słowo doskonale obrazuje trend widoczny w kolekcjach na wiosnę przyszłego roku! Po idealnych (jeśli chodzi o design i połączenia kolorystyczne) propozycjach Diora i Givenchy, kolejną marką prezentującą produkty makijażowe na wiosnę 2012 jest Guerlain. I w tej kolekcji dominowały będą róż w połączeniu z seledynem. Chyba najbardziej rzucającą się w oczy częścią Les Roses et le Noir będą, jak zawsze zresztą, Meteoryty - w tym przypadku prasowane, z wybitym wzorem gardenii:
W skład kolekcji wejdzie tez mascara Guerlain Noir G z wymiennymi wkładami z tuszem:
Paletka 6 cieni w biżuteryjnym pudełeczku:
Do tego Guerlain kusi nas klasyczny czwórkami w dwóch wersjach:
Projektanci marki nie zapomnieli oczywiście o pomadkach:
Oraz błyszczykach:

Moim zdaniem Les Roses et le Noir to kolekcja udana, ale zbyt zachowawcza - chciałabym więcej soczystych kolorów. Ale wiem, że więcej fanek znajdą takie kolory, jakie kreuje na wiosnę Guerlain, niż neonowe pomarańcze czy fuksje:)
A Wy co myślicie o Les Roses et le Noir? 
Podzielcie się!

12

My Secret - Glam Specialist Eyeliner

Glam Specialist Eyeliner (6,99 złotego za 4 mililitry) to linia brokatowych, błyszczących eyelinerów marki My Secret. Przedstawiane przeze mnie kolory to:
02 - szarawa czerń ze srebrnymi drobinkami, wyrazisty kolor przy dwóch warstwach:
04 - szafir z błękitnymi i srebrnymi drobinkami, wyrazisty kolor przy trzech warstwach:
05 - przezroczysta baza ze srebrnymi, białymi i bladoniebieskimi drobinkami, wyrazisty kolor przy czterech warstwach:
06 - przezroczysta baza ze złotymi, rudymi i srebrnymi drobinkami, wyrazisty kolor przy dwóch warstwach:
Eyelinery znajdują się w raczej typowych opakowaniach ze srebrną rączką, która jest łatwa w trzymaniu i kontrolowaniu, pędzelek jest cienki i łatwo się nim maluje. Produkt jest raczej rzadki, co staje się najbardziej widoczne w przypadku srebrnego koloru, którego aplikację trzeba powtarzać i powtarzać, wskutek czego nadmiar produktu rozlewa się na dolną powiekę, oraz niebieskiego, przy którym trzeba cierpliwie czekać, aż pierwsza warstwa wyschnie, żeby bez smug domalować drugą. Jeśli natomiast okażecie chwilę cierpliwości, to polecam, bo efekt naprawdę jest tego wart!
My Secret - Glam Specialist Eyeliner w świetle lampy
My Secret - Glam Specialist Eyeliner w cieniu
Niestety eyelinery nakładane na "gołą" powiekę szczypią, jak dla mnie to nie jest ból nie do przejścia, ale jeśli macie nadwrażliwość, to raczej odradzałabym używania tych produktów. Szczypanie ustępuje niemal momentalnie po aplikacji i później w ciągu dnia nie odnotowałam już żadnych drapiących czy swędzących rewelacji. Ten niemiły efekt można zminimalizować kładąc eyeliner na bazę pod cienie do powiek, albo wyeliminować całkiem nakładając go już na oko pomalowane cieniami, wtedy nie szczypało mnie wcale.
Eyeliner nie rozmazują się w ciągu dnia, nie kruszą, nie osypują, trzymały się mojego oka spokojnie 12 godzin bez żadnych smug czy utraty koloru.
Wielka szkoda, że skóra tak na nie reaguje, jednak jeśli chciałybyście ich spróbować, to polecam potraktować je jako wykończenie makijażu i nakładać na cienie. Efekt jest naprawdę bardzo ładny.
Miałyście je już? Cz to jest dla was zbyt dyskotekowe? A może uwielbiacie eyelinery z brokatem?
Podzielcie się!
10

NARS - kolekcja na wiosnę 2012 - zapowiedzi

Mimo ze NARS nie jest dostępny w Polsce, to i tak uwielbiam patrzeć na kosmetyki tej marki. Tym razem marka przygotowała kolekcję na wiosnę 2012, która promowana jest przez zdjęcie niezwykle w wyrazie... wakacyjne i letnie! Ale cóż tam - i tak jest jak zawsze zachwycająca!
Jak zawsze w przypadku Narsa kolekcja nie przytłacza, po części składa się z produktów dostępnych w stałej ofercie, po części z limitowanych. Jak zawsze jednak doskonale wpasowuje się w trendy, jednoczesnie będąc klasyczną i elegancką.
A oto i produkty promowane na wiosnę przyszłego roku:
Paramaribo
Douce France
Lhasa
róż Gaiety
Dark Rite
Diamond Life
od lewej: Valparaiso, Mexican Rose, Bilbao
Mnie urzekły produkty do ust i piękny róż, a Was?
Podzielcie się!
7

Original Source - mydło w płynie Mint & Tea Tree

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo często "bzikuję" na punkcie produktów jednej marki i używam ich, póki mi się nie znudzą. Teraz, dzięki waniliowo-malinowym nowościom marki, jestem fanatycznie zapatrzona w produkty Original Source;) Dzisiaj opiszę Wam wrażenia ze stosowania mydła w płynie do rąk Mint & Tea Tree.
Mydło do rak kosztuje 7,99 złotego za 250 mililitrów, co jest kwotą dość wysoką, ale moim zdaniem warto zapłacić za ten zapach;) Jest to bowiem zapach eksplodującej (ach, te reklamy gum do żucia) mięty, który doskonale ożywia w najmroczniejszych porach dnia! To zapach rwanych liści mięty, kojarzy się z latem (ostatnio mam same letnie skojarzenia) i gorącymi dniami.
Samo mydło działa jak mydło do rąk, z tym, że bardzo dobrze oczyszcza (daje sobie radę z tłuszczem na dłoniach i farbami). Nie wysusza zanadto dłoni. Zapach produktu utrzymuje się na dłoniach do około godziny, ale za to w łazience pachnie mocno przez cały dzień:)
To super odmiana po słodkich czy kwiatowych zapachach - na pewno spodoba się nie tylko nam, kobietom, ale i facetom z nami mieszkającym! A ich, jak wiadomo, ciężko zadowolić w kategorii produktów kosmetycznych;)
Używałyście już Mint & Tea Tree od Original Source? A może wolicie inne warianty?
Podzielcie się!

19

MAC - Iris Apfel for MAC - zapowiedzi (dużo zdjęć)

Wczoraj było o Daphne Guinnes, a dzisiaj będzie o Iris Apfel - o obu współpracach pisałam już wcześniej, ale dopiero niedawno zdobyłam zdjęcia kolekcji.
W kolekcji sygnowanej imieniem Daphne już się zakochałam - nie inaczej jest w tej całkiem odmiennej, bardzo kolorowej, ptasiej dla mnie kolekcji "babci Iris". Wydaje mi się, że po kiepskim w mojej opinii roku 2010 i 2011 (może oprócz Quite Cute i Metal X) MAC znów zaatakuje!
Oto co znajdziecie w kolekcji Iris Apfel dla MAC:
Zacznę od tego, co mnie najbardziej kusi, czyli pomadek:
Flamingo
Morange
Party Parrot
Pink Pigeon
Scarlet Ibis
Czy nie sądzicie, że kolory są piękne?
Teraz czas na równie jaskrawe lakiery do paznokci:
od lewej: Oriele Orange, Sandpiper, Toco Toucan
Z kolei cienei do powiek nie są już tak egzotyczne - one bardziej wpasowują się ptasie atlas Ameryki Północnej i Europy:
Diamond Dove
Early Bird
Howzat
Robin's Egg
Silver Gull
Dochodzą do tego też kredki do ust, oczu i brwi oraz tusz do rzęs:
Oraz puder beauty - Too Chic (znany z kolekcji z zeszłego roku Stylishly Yours):
Co myślicie o powiewie wiosny w środku śnieżnej zimy? Podoba się Wam ta kolekcja? A może wolicie propozycję od Daphne Guinness?
Podzielcie się!
14

MAC - Black Friday 2011

Od czasu powstania bloga zamęczam Was wspomnieniami kolekcji Style Black MACa z października 2009 roku. Dla mnie to niezaprzeczalny numer jeden tej marki, choć tyle czerni nie wszystkim przydanie do gustu. Do dzisiaj żałuję, że nie kupiłam czarnych szminek - w szczególności kultowej już Black Knight. I oto pojawia się okazja - w najbliższy piątek, czyli 25 listopada na jeden dzień rzeczony Czarny Rycerz powróci! Będzie dostępny jednak tylko online, więc te z Was, które chcą go i mają możliwość, niech klikają:)
Na koniec zaś przypomnienie Style Black i zachwycającego mnie zdjęcia promocyjnego (z czasów, kiedy gotyk był najmodniejszym z trendów!).
A Wy co myślicie o czarnych pomadkach? Miałyście kiedyś jakąś, a może używałyście?
Podzielcie się!
Back to Top Najlepsze Blogi