11

Lily Lolo - Mineral Blusher

Lily Lolo jest marką kosmetyków mineralnych, w ich ofercie między innymi dostępne są mineralne róże do policzków (39,90 złotego za 3 gramy w 20 mililitrowym słoiczku), które spróbuję odrobinę Wam dziś przybliżyć. Kolory, którym będziemy się dzisiaj przyglądać to: 
Doll Face - pastelowy, niewinny baby pink, z mnóstwem srebrnych i białych drobinek, brokatowe wykończenie, świetna pigmentacja;
Clementine - koralowy, brudny róż, matowe wykończenie, świetna pigmentacja;
Rosebud - śliwka opalizująca różem, satynowe wykończenie, świetna pigmentacja.
Róże znajdują się w dosyć szerokich opakowaniach z nakrętką, w środku zabezpieczone są przesuwającą się klapką i wydostają się ze pomocą dziurek - zupełnie jak cukier puder.
We wszystkich trzech przypadkach produkt przenosi się łatwo z opakowania na pędzel i z pędzla na twarz, dzięki dobrej pigmentacji od razu jesteśmy w stanie uzyskać wyraźny kolor. Ta sama cecha jednak z drugiej strony wymusza na nas bardzo lekką rękę. Róże są podatne na blendowanie i nie sprawiają w tej materii żadnych problemów, łatwo się kontroluje ich nasycenie, a w razie czego łatwo też jest pozbyć się ich nadmiaru.
Lily Lolo Mineral Blusher - od lewej: Doll Face, Clementine, Rosebud - światło sztuczne
Lily Lolo Mineral Blusher - od lewej: Doll Face, Clementine, Rosebud - światło naturalne
Trzymają się na buzi cały dzień, nie spływają, nie migrują, nie plackują się. intensywność koloru przez cały czas noszenia jest taka sama.
Jeśli więc jakiś kolor wpadnie Wam w oko, to śmiało możecie go wypróbować!
Używacie kosmetyków mineralnych? Czy ich pigmentacja trochę was przeraża?
Podzielcie się!

11 komentarze:

Paula pisze...

clementine bardzo mi się podoba :)

laleczka... pisze...

Osobiście takich nie używam, a nawet nie posiadam, więc trudno mi się wypowiedzieć. ;D

zoila pisze...

Clementine wygląda ślicznie :)

Maqda pisze...

Mineralne kosmetyki lubię (ciągle szukam idealnego podkładu, a mineralne mają przepięknie jasne kolory i różne tony więc w zasadzie do nich się ograniczyłam) właściwie wszystkie, byle tylko nie róże - tych mogę używać w żelu, musie, kremie czy kamieniu i nie robić sobie krzywdy, ale proszku nie lubię i nie umiem specjalnie obsługiwać. Nie narzekam, za duża alternatywa;)

weak-point pisze...

Clementine jest świetny! Tylko bałabym się, że zrobię sobie nim krzywdę, bo jest taki ciemny.

Martuś pisze...

Miałam caaaaałe mnóstwo próbek tych róży, jeden posiadam pełnowymiarowy i uwielbiam je wręcz :)

Wyznania Kosmetykoholiczki pisze...

Ja właśnie dziś skorzystałam z darmowej wysyłki na costasy.pl i zamówiłam cień i próbki 2 różów Lilly Lolo.

Yasminella pisze...

Clementine moje nowe małe pragnienie

redhead pisze...

Prześliczne. :)
Często wrzucasz recenzje kosmetyków, których nie znam w dzień, w którym je zamówię. :) Dziś jest dokładnie tak samo. :)

mala0727 pisze...

przegapiłam darmową dostawę?!
już żal ścisnął mnie w środku :)
róże super się prezentują
ałł teraz ubolewam nad swoim gapiostwem ;)

siulka pisze...

Rosebud ma fajny, chłodny odcień, polubiliśmy się :) Wypróbowuję kolejne odcienie po kolei :)

Back to Top Najlepsze Blogi