6

LUSH - Enchanted Eye Cream


To jak na razie jedyny krem pod oczy firmy Lush, którego głównym zadaniem jest nawilżanie, ale też delikatne liftowanie delikatnej skóry wokół oczu. W jego składzie znajduje się lawenda, której dzięki bogu nie czuć, i miód, którego, niestety, też wyczuć się nie da.
To, co zaskoczyło mnie w nim najbardziej, to gigantyczna, jak na krem pod oczy, objętość, bo aż 45g. Biorąc pod uwagę taką obfitość produktu, cena wcale nie wydaje mi się szczególnie wygórowana (ok. 11 funtów). Używam go już niemal rok i nie mam pojęcia, jak zużyje go do końca. Tu trzeba koniecznie wspomnieć o tym, że prócz tego, że produkt jest gigantyczny, to jeszcze jest niesamowicie wydajny, co oczywiście powinno cieszyć przeciętnego konsumenta, ale osobę, taką jak ja, chcącą wypróbować WSZYSTKO doprowadza do białej gorączki. No bo ile produktu tak naprawdę jesteśmy w stanie wklepać sobie pod oczy, no ile? Tyle co mały paznokieć i to do tego dobrze obgryziony.
Krem opakowany jest w buteleczkę z pompką, co jest higieniczne i mało praktyczne, gdyż część produktu osiądzie na ściankach i już nigdy się do niego nie dobierzemy. Poza tym uważam, że pompka jest źle zaprojektowana. Jednym razem w ogóle nie chce dozować kremu, innym znowu strzela nim po całej łazience, wszędzie, tylko nie na mój palec.
Konsystencja jest przyjemna, niezbyt gęsta, ale też nie rzadka. Powiedziałabym, że w sam raz. Genialnie, natychmiastowo się wchłania, żadnego tłustego filmy i żadnego obciążania skóry. Jest na tyle łagodny, że nakładam go rano i wieczorem, pod oczy i na powieki, bez zgubnego wpływu na makijaż. Nie zanotowałam też, żeby powieka zaczęła mi się przetłuszczać, co do tej pory po kremach pod oczy było dla mnie normą.
Swoje główne zadanie, czyli nawilżanie Enchanted Eye Cream spełnia genialnie. Po jego nałożeniu natychmiastowo czuję komfort i pewien rodzaj ulgi, które to uczucie utrzymuje się od rana do wieczora, do kolejnego mycia twarzy. Jeśli chodzi o działanie liftujące - jeśli jest, to dla mnie niedostrzegalne. Cierpię na dołki pod oczami w dodatku zaczynają mi się pojawić drobne zmarszczki, stosuje ten krem już dosyć długo i uważam, że jeśli miałby pomóc na te problemy, to już dawno by to zrobił.
No cóż, nie można mieć wszystkiego.
Jeśli natomiast szukacie nawilżającego giganta pod oczy - to jest właśnie produkt dla was!
Macie ochotę? A może już go posiadacie?
Czego używacie pod oczy?
Podzielcie się!

A oprócz recenzji jeszcze mały haul. I to dość niespodziewany, bo miałam iść tylko na promocje do sklepu zoologicznego;) A to wszystko przez mojego kota, który toleruje tylko Royale. A że od dzisiaj odbywają się Dni Zdrowego Żywienia Kotów, poszłam do Magnolii wrocławskiej i to, co zaoszczędziłam, przepuściłam na kolejne kosmetyki. Od jutra testy, swatche i na początku tygodnia moje opinie na temat Smashboxa, KOBO i Sensique, a poza tym obiecana Ziaja.



6 komentarze:

Greatdee pisze...

Dopisany do wishlisty :D

Cookie pisze...

Czekam na recenzje ;D Szczególnie Sensique ;D

Hexxana pisze...

Musze o nim pomyslec w takim razie bo ja lubie wszelkie nawilzacze:)

Super zakupy!

barwy.wojenne pisze...

@Greatdee - warto, warto... a wishlista z LUSHa to BARDZO ZGUBNA rzecz...;) czekam na jakąś kulę do kąpieli na królewski ślub teraz i zero odzewu na me marzenia (wcześniej niewypowiadane;))
@Cookie - będą i to szybko.... Sensique jest piekny, jutro powinnam wrzucić:) Ale, niestety, wszystko bardzo szybko sie rozeszło;(
@Hexxana - jest naprawdę wart każdego pensa!!! a zakupy z Twoim "odwykiem" gdzież tam sie mogę równać:D

hawa pisze...

Aaale 45 g? Bardzo dużo, za dużo dla miłośniczek nowości. Nie podoba mi się pomysł z pompką - w kremach pod oczy, które są cenniejsze (i nie chodzi o cenę, ale skład, działanie -> efekt!) lubię wygrzebywać resztki z najmniejszych zakamarków słoiczka:).

Używam teraz kremu pod oczy Doliva (pisałam o nim tu: http://urodowy.blogspot.com/2011/03/doliva-dermokosmetyki-z-toskanska-oliwa.html), którym na początku nie byłam zachwycona (był poprawny), a teraz zachwycam się coraz bardziej. Polecam - niedrogi i z apteki, czyli to lubię najbardziej:)

barwy.wojenne pisze...

Hawo - taaaaaki duzy;) też byłam w szoku... bo największe jakie miałam były zwykle 3 razy mniejsze(15g). POmpka na minus wielki jak pisałam, ale reszta... cudo...
Dolivę dopisuję do listy (która rośnie do niebotycznych rozmiarów) i pewnie za jakieś pół mroku dopiero sie do niej dobiorę;)

Back to Top Najlepsze Blogi