13

Benefit - woda toaletowa See & Be Seen Sasha

Poznaliśmy już Bellę, Carmellę, Evę, Ginę i Lee Lee... teraz czas na zaznajomienie się z nową mieszkanką benefitowej Crescent Row - Sashą (159 złotych za 30 mililitrów).
Sasha mieszka w luksusowym mieszkanku pełnym dzieł sztuki nowoczesnej, dlatego też na drzwiach do jej lokum zobaczymy napis "miłośnicy sztuki mile widziani". Ja poczułam się od razu zaproszona, bo lubię sztukę, a i wnętrze mieszkania Sashy, widziane przez okna, mocno mnie zaciekawiło. Jeśli nie lubicie nowoczesnej sztuki - nic straconego, Sasha bowiem kocha też luksus i wytworne towarzystwo (a kto jest bardziej wytworny niż My, blogerki?). Dlatego zapraszam, rozgośćcie się u Sashy...
Flakonik wody toaletowej to istne dzieło sztuki designu (jak zresztą wszystkie kosmetyki Benefita). Oprócz niezaprzeczalnego piękna i sztuki kojarzy mi się jeszcze z shakerem do drinków... w końcu skojarzenie myślę, że prawidłowe, bo luksus i drinki idą w parze;)
Sam flakon utrzymany jest w odcieniach różu, łososia i złota, które wspaniale się ze sobą komponują, a i dobrze współgrają z barwami pozostałych benefitowych zapachów z Crescent Row. 
A co Sasha kryje w środku?
Kryje w sobie tajemnicę i słodycz, kwiatową rozkosz i owocową świeżość, radość i nostalgię. To zapach niejednoznaczny - na początku radosny i owocowy, potem coraz bardziej otulający, kobiecy i kwiatowy, na końcu wybuchający eksplozją nut orientalnych. A na koniec, kiedy się już tego nie spodziewamy... wybucha słodyczą wanilii. Sasha więc może zaskoczyć, zaszokować swoją młodzieńczością, która przeradza się w kobiecość.
Zaszokować może też trwałością. Ta jest wprost niesamowita... skropiwszy się rano kilkoma kroplami Sashy, jeszcze późną nocą czuję jej zapach. Przenika on przez tkaninę, stapia się w ubraniem, nie jest jednak nachalny i nużący. Sasha staje się częścią wizerunku, jaki chcę wykreować, kiedy jej używam. Staje się częścią mnie.
Doskonała na wiosnę i lato, wczesną jesienią też może podbić Wasze serca i nosy. Zimą będzie doskonałym dodatkiem dla lubiących szokować;) 
Dlatego ja śmiało Wam ją polecam. Jeśli jednak nie przypadnie Wam do gustu, przyjrzyjcie się bliżej jej siostrom... na pewno nie wyjdziecie bowiem z Sephory (bo tylko tam zapachy i kosmetyki Benefit są dostępne) z pustymi rękami.
Znacie Sashę? A może zaprzyjaźniłyście się z innymi mieszkankami Crescent Row?
Podzielcie się!

13 komentarze:

wypad pisze...

Buteleczki ich perfum zachwycają, rzeczywiście jak jakiś szejker :D U mnie niestety Sephory nie ma

Dominika (Wyznania Kosmetykoholiczki) pisze...

Benefit to jedna z moich ulubionych firm, a nie znam żadnego ich zapachu, wstyd ;)

Cuks ♥ pisze...

wow, butelka powala:D

kasiaj85 pisze...

na mnie też zapachy benefitu są bardzo trwałe, mam dwa lżejsze, Lee Lee i Garden Of Good And Eva <3 oba kocham! a z Evy mam już zapas zrobiony, jest świetna na co dzień, taka czysta, świeża :) polecam!

Lychee pisze...

Kupiłabym dla samego opakowania ;)

Renia MJ pisze...

nie znam zapachu - ale Twój post wręcz porywa by biec do sephory :) kolekcjonuję
- więc z pewnością poniucham w sklepie a nie wykluczone, że znajdzie u mnie lokum - tym bardziej, że cena niezbyt zawrotna :)

Lady In Purplee pisze...

Ja pokochałam Ginę, Sashę wąchałam i nawet spodobała mi się, inne mieszkanki za to nie są w moim guście :)

MoodHomme pisze...

sam wygląd buteleczek kuuuusi :O tylko cena troszkę wysoka jak na 30 ml.

karminowe.usta pisze...

Jak będę w Sephorze, muszę ją powąchać, bo z opisu wnioskuję, że to moje nuty:) Uwielbiam takie kwiatowo-owocowe zapachy:)

Anonimowy pisze...

Fajna reklama sponsorowana :P trwałość wcale nie jest taka super, to tylko woda toaletowa, mam leelee więc wiem o czym mówię :P zapach na pewno nie jest wart 160zł bo za tę cenę mamy 30ml edp innych firm :P w sephorze można czasem znaleźć leelee za 70zł i wtedy warto nad nią pomyśleć, ale przepłacać za metalowy flakonik z papierową naklejką?? niee :P

barwy.wojenne pisze...

@wypad - allegro?;)
@Dominika - oj tam, oj tam, nie wstyd, tylko niedopatrzenie:)
@Cuks♥ - i zapach też;)
@kasiaj - hmmm, no brawo za zapas;) ja poluję na Carmelę, bo to zapach dla mnie zimową porą idealny!
@Renia MJ - warto poznać i sprawdzić;)
@Lady in Purplee - mogliby same pudełka sprzedawać, by flakoniki ulubionych stały w ładnym towarzystwie;)
@karminowe.usta - sprawdź, może Ci sie spodoba:)
@Anonimie - miło czytać tak krytyczne uwagi od kogoś, kto sie nawet nei podpisze.... co do reklamy sponsorowanej - brawo! fajnie, że jak coś jest pochlebną opinią niezgodną z Twoimi odczuciami to jest be i fuj. Trwałość u mnie powala - tak, to woda toaletowa, ale trzyma się skubana zień cały i przechodzi przez ubrania... nawet lepiej niż Chanele i YSL:P (no ale co ja wiem o trwałości zapachu swojego na sobie, nie?). Co do ceny - tak, nie jest niska, ale i nie ejst wysoka. Chcesz, czekaj na promocje i cenę 70 złotych. Sa w Sephorze promocje i kupony, więc możesz też i 10 i 20% zaoszczędzić...

Anonimowy pisze...

Przepraszam jeżeli Cię uraziłam, w dobie wysypu blogów które non stop współpracują z firmami (reklamę Twojej recenzji zobaczyłam na stronie Benefit na fb^^) po prostu odniosłam takie wrażenie, a co do mojej opinii nt. tych zapachów uważam że mam do niej prawo nawet jeśli jest krytyczna, na mnie trwałość nie jest jakaś powalająca i nie równa się Chanel. chociaż jest to rzeczywiście kwestia indywidualna. Przepraszam jeżeli się uraziłaś :>

Beata Sztajdel pisze...

To zdecydowanie mój zapach. Kupiłam od razu po przetestowaniu w Sephorze. Cena moim zdaniem trochę za wysoka jak na edt.

Back to Top Najlepsze Blogi