11

Pharmaceris A - LIPO-INTENSIVE Krem ochronny do twarzy

Tęgie mrozy dopiero od kilku dni sprawiają, że życie staje się ciężkie, ale ja mam już dość. Szczególnie po wczorajszej "przygodzie" z wodą różaną, która, pozostawiona w samochodzie na kilka godzin, po prostu... zamarzła. Z jednej strony to dobrze, bo już w 100% jestem przekonana, że nie ma w niej ani krztyny alkoholu, z drugiej - mam dość! Jestem zwierzęciem ciepłolubnym i wolę łagodny klimat. W taki ziąb zmieniam tez pielęgnację skóry (w szczególności rąk i twarzy), stawiając na bardziej treściwe, tłuste produkty. Stąd recenzja kremu ochronnego do twarzy LIPO-INTENSIVE z linii Pharmaceris A (34,50 złotego za 50 mililitrów).
Pharmaceris A to linia do pielęgnacji skóry alergicznej i wrażliwej, czyli tej, która wymaga najdelikatniejszej ochrony. Moja sucha skóra doskonale czuje się po użyciu produktów z tej linii, więc i tym razem miałam nadzieję, że krem pomoże.
LIPO-INTENSIVE opakowany jest w prosta, miękką tubkę, z której bez trudu wyciśniemy pożądaną ilość kremu. Na pewno opakowanie to doskonale sprawdzi się na zewnątrz, gdy zawodzą pompki, a i zgrabiałe z zimna palce nie pozwalają na naciskanie tychże. Dozowanie jest więc proste i higieniczne, co szczególnie ważne może być na stoku (przypuszczam, choć jeszcze go nie testowałam w tak ekstremalnych warunkach). 
Sam krem jest niezwykle gęsty i treściwy, dość tłusty i ciężki, choć nadzwyczaj łatwo się rozsmarowuje na twarzy. Myślę, że to duża zaleta - w końcu ma chronić naszą skórę przed niekorzystnymi czynnikami atmosferycznymi, takimi jak wiatr, śnieg czy ostre zimowe słońce. Ze względu na ten ostatni czynnik drażniący krem LIPO-INTENSIVE posiada filtr SPF 20 (nie za duży, ale już blokujący szkodliwe promieniowanie). 
Krem stosuję teraz przed każdym wyjściem z domu - czy rano czy wieczorem. Skóra po powrocie jest zaczerwieniona, choć w porównaniu do sytuacji sprzed stosowania na pewno mniej. LIPO-INTENSIVE sprawdzi się też w pomieszczeniach z centralnym ogrzewaniem, które ekstremalnie wysusza skórę i pozbawia ją jędrności - od czasu, gdy go używam, kondycja mojej skóry się poprawia.
Niestety, przynajmniej w moim wypadku, krem ten ma jeden minus - zapach. Producent zapewnia, że to kosmetyk bezzapachowy, ale ja czuję... mokrego psa czy też suszące się pranie. Nie jest to wielki mankament, jeśli spojrzy się na pozytywy, jakie przy stosowaniu zapewnia krem, ale jednak nie mogę się pozbyć wrażenia, że na mojej twarzy usiadł mokry pies.
Myślę, że krem ochronny do twarzy LIPO-INTENSIVE od Pharmaceris A to dobry zamiennik dla kultowego już kremu Nivea (w blaszanym pudełeczku) - jest tak samo skuteczny w ekstremalnych warunkach, z jakimi przyszło nam się obecnie zmagać, ale jednak nie obciąża tak mocno jak starszy kuzyn skóry twarzy.
Jak radzicie sobie z mrozami? Macie cudowne środki pozwalające Waszej skórze przejść bez uszczerbku minusowe temperatury i działanie ogrzewania?
Podzielcie się!

11 komentarze:

krzykla pisze...

Ja właśnie pod wpływem kosmetyczki z salonu Eris nabyłam Emoliacti i jak na razie jestem zadowolona :)

exaireseis pisze...

Moja kapryśna cera nie lubi prawie żadnych kremów, boję się eksperymentować, żeby później przez tydzień nie walczyć z nieprzyjaciółmi.

Mój sposób na tę (okropną, przeklętą, chorą!!!) pogodę, to ZAMKNĄĆ SIĘ W DOMU i odliczać dni do wiosny! :)

Pozdrawiam

Mallene pisze...

"na mojej twarzy usiadł mokry pies."- wiem, że powinnam się wczuć w współczuć, ale myślałam, że padne se śmiechu :D

Ciekawa jestem jakby ten krem się u mnie sprawdził. Muszę kupić coś takiego więc wezmę go pod uwagę mimo zapachu ..:P

barwy.wojenne pisze...

@krzyklo - miałam krem z serii E i był super na lato, teraz zmasowany atak na zimę;)
@exaireseis - współczuję... niestety nei mogę (chlip, chlip) siedziec w domu:(

barwy.wojenne pisze...

@Mallene - :D miło, że poprawiam humor ludziom;) a co do zapachu - rzecz względna, może ja za bardzo wyczulona jestem?:) najlepiej samemu wcześniej poniuchać;)

Kokosowa-Panna pisze...

Też mam zamiar zrobić wkrótce jego recenzję:) Tylko dla mnie nie ma tragicznego zapachu. Dziwne...

BRAIN FOR SALE pisze...

ja już mam dość tej zimy, ileż można. Ostatnio wychodząc z domu, by dostać się na fitness, myslalam, ze moje spodnie zaczynaja zamarzac, robily sie twarde, a ja przypominalam chodem bardziej robocopa, a nie homo-sapiens ;D

Ruda pisze...

Moim złotym środkiem jest... Oliwka dla dzieci. Jak wiem, że najbliższe parę godzin będę siedzieć w domu, nakładam ją na twarz, co ma naprawdę zbawienny wpływ na moją straszliwie suchą skórę.

aga pisze...

Świetny na zimę jest krem Flosleku z serii Winter Care z SPF 50 w pomarańczowym opakowaniu - treściwy ale wchłania się niemal do matu.

sauria80 pisze...

kurde napisałam recenzję, ale po Twojej nie wiem czy ją opublikuję ;)

Mallene pisze...

barwy.wojenne- ja do tej pory się śmieję z tego tekstu :D a jak sobie to wyobrażę to już w ogóle hihi. Po proszę częściej takie porównania :P
W sumie ja mam bardzo wyczulony nos. Aż sobie powącham ten krem o ile się będzie dało :)

Back to Top Najlepsze Blogi