23

Beauty Blender

Przyznam się od razu otwarcie i szczerze... Kiedy zaczęłam używać różowego jajka, nie byłam zachwycona, w zasadzie byłam nawet rozczarowana. Dlaczego?
Bo używałam go w bardzo kiepski sposób. Nie wiem dlaczego, ale wbiłam sobie do głowy, że jeśli coś ma być wilgotne, to generalnie wystarczy to spryskać wodą. Wcześniej nie oglądałam na temat tego produktu żadnych filmików instruktażowych. Więc po kilku niezbyt zadowalających próbach użytkowania stwierdziłam, że trochę pogrzebię w sieci. No i okazało się, że trzeba gąbeczkę po prostu włożyć do wody, albo porządnie ją zmoczyć pod bieżącym strumienie. Głupia ja! Jak już doświadczyłam tego, jak jajko zwiększa swoją objętość i staje się niewiarygodnie sprężyste, i dostrzegłam tego efekty na twarzy, moje nastawienie zmieniło się diametralnie!
Ale o tym za chwilkę.
Beauty Blender  (79 złotych) to jajkowata gąbka do makijażu, która ma nam zapewnić kryjący makijaż jakimkolwiek podkładem, ale o lekkim i niemal niewidocznym wykończeniu. Ma działać tak jak airbrush (technika rozpylania podkładu za pomocą specjalnego urządzenia). Makijaż ma być dosłownie jak mgiełka okalająca naszą twarz. Niewidoczny.
Gąbeczka jest bardzo miękka i sprężysta (i różowa, hurra!!!), nie ma typowych dla innych tego typu produktów "porów" i dziurek. Tak jak już wspomniałam, po zmoczeniu i wyciśnięciu zwiększa swoją objętość.
Używanie jej jest banalnie proste, wystarczy stemplować swoją twarz miejsce przy miejscu i chociaż brzmi to dosyć czasochłonnie, to wcale takie nie jest. Dzięki swojej wielkości i obłemu kształtowi Beauty Blender rozprowadza podkład naprawdę w oka mgnieniu. Myślę, że zajmuje mi to nawet mniej czasu niż nałożenie go palcami. I jajko robi to naprawdę dobrze, nakłada dokładnie taką ilość, jakiej potrzebujemy. U mnie to oznacza, że wygląda dobrze też na nosie. Bo nos to jest moja problematyczna strefa jeśli chodzi o podkład, zawsze nakładam go tam za dużo albo za mało, a ponieważ mam jeszcze do tego rozszerzone pory po dwóch, trzech godzinach od nałożenia makijażu wyglądam już jak truskawka. W pewnym momencie się poddałam i przestałam w ogóle nakładać podkład na nos, a tylko omiatać go pudrem. Jajko rozwiązało ten problem, nie wiem w jaki sposób, ale rozwiązało. Podkład na nosie trzyma się dzielnie i wygląda tak dobrze jak na reszcie twarzy.
Makijaż faktycznie jest kryjący i nie trzeba w to wkładać wiele wysiłku, gąbka świetnie rozprowadza podkład, i bez względu na to jak bardzo ciężki i kryjący by był, naprawdę nadal pozostaje niemal niewidoczny.
Wypróbowałam jajko w połączeniu ze wszystkimi znanymi mi podkładami, płynnymi, żelowymi, w musie, w kremie, sztyftami i podkładami sypkimi. Myślę, że najlepiej współpracuje z tymi o płynnej, żelowej i musowatej konsystencji. Jeśli chodzi o sztyfty i gęste kremy, to są czasami zbyt suche, i ciężko jest je rozprowadzić gąbką za pomocą stemplowania, bo po prostu zbyt szybko zastygają na buzi nie chcąc się ładnie wyblendować. Z sypkimi produktami jakoś nie mogłam dojść do ładu, nie za bardzo podobał mi się efekt wciskania pudru w skórę, za bardzo jestem przyzwyczajona chyba do ruchem pędzla niemal w powietrzu.
Beauty blender świetnie dociera do mało dostępnych miejsc, albo takich, w których od razu widać gdzie się zaczyna nasza skóra a kończy podkład, czyli linia włosów, linia brwi, łuk kupidyna, żuchwa i skrzydełka nosa. Jeśli jednak chodzi o używanie cieńszej końcówki do nakładania korektora, to u mnie okazała się ona zbyt gruba do tego celu, nie byłam w stanie dotrzeć nią do kącika oka.
Gąbka pierze się bez zarzutu i bez żadnych komplikacji. Nie wiem jak szybko się niszczy, nie używam jej jeszcze tak długo żebym mogła to ocenić.
Generalnie jestem naprawdę pod jej wielkim wrażeniem, nigdy nie udało mi się uzyskać tak ładnego efektu nakładając podkład jakimkolwiek pędzlem (a wypróbowałam już niemal wszystko).
Jedynym minusem jest jej cena, to nie jest tani produkt, ale moim zdaniem wart wydania każdej złotówki.
Czy miałyście już z nim styczność? A może w ogóle nie macie zaufania do tych nowomodnych gadżetów?
Podzielcie się!

23 komentarze:

AgathaRueDeLaPrada pisze...

a powiedz, jak radzisz sobie z myciem? posiadam ten specjalny płyn, który niestety nie czyści jajeczka do takiego stanu jak wyglądał gdy był nowy...widać ślady podkładu na czubeczku i dole...nie mogę go domyć...a płyn kończy mi się bardzo szybko...
poradzisz coś?:)

maxcom pisze...

mi szkoda kasy zeby go sobie kupić ale jakbym dostałą albo wygrała :) nie użyam w cale podkładów wiec nie jest mi potrzebna:) nie miałabym chyba czego nią nanosić :)

krzykla pisze...

Też mam i bardzo sobie chwalę chociaż czyszczenie jest nieco czasochłonne zwłaszcza jak się jest w ciągłym pędzie :) Zazwyczaj używam gdy mam więcej czasu na makijaż. W innym wypadku raczej paluchy lub tradycyjne gąbeczki.

Atqa Beauty pisze...

Zbieram się do kupna już od tak dawna, że aż wstyd... Używam teraz żółtego jajka z Sephory (chyba je wycofali, bo dawno już nie widziałam ;/) i naprawdę je uwielbiam. Nic nie daje tak ładnego efektu, chociaż może okaże się że BB daje lepszy?

PureMorning pisze...

Kusi mie to jajko i to bardzo.

Tanyia pisze...

Mam to jajko, długo sie opierałam, ale kilka recenzji na blogach, które szczególnie lubię i kupiłam. Dla mnie bomba!!!! Też mam niewielkie problemy z myciem, nie zawsze chce się idealnie domyć.

Ruda pisze...

może, jak kiedyś w końcu uda mi się znaleźć idealny podkład, to i o jajku pomyśle... chociaż ta cena...

Basia pisze...

Jakoś mnie nie przekonuje, przyzwyczaiłam się do flat topa :)

weak-point pisze...

Ja nie wierzę w magię tego jajeczka. Podkład nakładam tradycyjnie palcami i one mi w zupełności wystarczają. Ostatnio kupiłam sobie pędzel do podkładu, żeby zobaczyć jak się nim nakłada, ale kosztowal on 10zl, a nie ponad 70

Greatdee pisze...

Mam i nie oddam :D W dodatku mam drugie w zapasie :D

zoila pisze...

Drogi gadżet. Tyle osób go chwali... Zastanawiam się nad wzięciem kredytu studenckiego :D

Tanika i Wojtas pisze...

Fajne zdjęcia :-) O tej gąbce dużo czytałam, faktycznie zachwalają ją niesamowicie, ale nie używałam jeszcze osobiście, po recenzji widzę jednak, że warto wypróbować, choć też miałam obawy, co do mojej nikłej umiejętności używania takiego typu gąbki :-)

Bella pisze...

Oryginału nie kupię, ale może skuszę się na ten tańszy odpowiednik...

eve pisze...

mnie ono nie kusi ;)

ajka pisze...

mam i używam od 2 m-cy. nie wyobrażam sobie już nakładania podkładu niczym innym :)
no i moim zdaniem lepiej kupować w duopacku, wtedy wychodzi niecałe 60zł za jedno jajo :))

Klaudia Joanna Julia. pisze...

Nie czuję wewnętrznej potrzeby kupna, więc zwyczajnie nie kupię :) Nie lubię wydawać dużych pieniędzy na coś co tak naprawdę jest mi mało potrzebne :))

Pozdrawiam!

Szafiarka pisze...

Bardzo fajny opis :) dokładny :) dużo o nim słyszałam ale cena serio przeraża...
ciekawa jestem efektu na twarzy... bo szukam produktu idealnego do nakładania podkładu i jeszcze na taki nie trafiłam :(

zakupoholiczkaaa pisze...

świetne to porównanie z jajkiem :D

ps. który "szalony" cień z MACa polecasz najbardziej? :)

Jedwabna. pisze...

Planuję zakup tego cudeńka :)

Ev pisze...

Ciągle za mną chodzi to różowe cudo, szalenie chciałabym je przetestować, ale ciągle nie przekonuje mnie cena - gdyby jajko służyło spokojnie pół roku, to może jeszcze bym zainwestowała, ale u wielu osób zużywa się już po 3 miesiącach i w takim wypadku cena 80zł mnie absolutnie nie przekonuje...

barwy.wojenne pisze...

@AgathaRueDeLaPrada - mam ten płyn i u mnie schodzi dobrze.... moze to wina samego podkładu? Spróbowałabym jeszcze z delikatnym szamponem (Johnson dla dzieci), bo w nim pioerę pedzle i zawsze sa doprane jak ta lala;)
@maxcom - :) no i sie problem rozwiązał;) ja marze o Pure (białej wersji) do kremów....
@krzyklo - gąbeczek nie znoszę, paluchów jakoś na sobie nie umiem używać;) zawsze pędzle były, a teraz BB i jestem w szoku, bo w porównaniu do tamtych jest szybciej, czyściej i dokładniej;)
@Atqa - oj tam, że wstyd:D ja się zastnawiam nad innymi BB podobnymi urządzeniami... i jako juz wierna BB maniaczka chyba będę próbowała (nie jako zdradę BB, ale jako uzupełnienie;))
@PureMorning - miałam to przez.... długi czas;)
@Taniya - urok gabki;) i samych podkładów...
@Ruda - idealny podkład jest rzadszy niż Święty Graal;) a co do ceny - wysoka, ale efekt mnie samą oszołomił (a zawsze byłam na tak tylko dla pędzli)
@Basiu - miałam to samo, az trafilam na BB (wiem, brzmi jka z Telezakupów, al eto prawda, flat poszedł w odstawkę;))
@weak-point - zalezy, do czego się kto przyzwyczai... ja nie znoszę paluchów (nawet własnych) na twarzy, więc odpada. Zwykle był pędzel (zawsze jakis dobry, bo takich za 10 złotych to sie do podkładu boję, więc Inglot lub MAC),a le i tak wygralo jajo;)
@Greatdee - i ja pewnie będe miała;P bo mimo początków nieudanych, bardzo sie lubimy;)
@Zoila - no, gadzet... ale fajny... co do ceny, poszukaj recenzji tych tańszych, bo one są za 1/3 ceny oryginału... a co do kredytu - NIE PAKUJ SIĘ:D
@Tanika - dziękuję:*
Warto warto poznać:)
@Bellu - i wtedy dasz znac, dasz? Bo mnei też ciekawi:D
@eve - mnei też nie kusiło, a teraz.. szał ciał na punkcie BB;)
@ajka - to było jajko próbne, ale masz rację 20 złotych na jednym taniej to DUŻO!!!!
@Klaudio Joanno Julio - i racja, jak duzo płącic, to za cos, czego sie chce, pragnie i o tym wie;)
@Szafiarko - Dziekuję:* Co do efektu, poszukaj w necie, bo jest pełno super zdjęć z nim... no i na YT jest wiele filmów o jaju:)
@zakupolholiczkaaa - :D:* co do cieni, jeśli lubiosz minerały, to zaraz wrzucę zapowiedź nowości i moje swatche (od kilku lat czekałam na ponowne trafienie tych cieni na rynek), a jak wolisz zwykle, to na przykład Cobalt! Albo Moon Reflection:) Albo jakies żółcie... albo Tilt
@Jedwabna - czekaj na promocje;)
@Ev - rozumiem doskonale:( na pewno duopack się opłaca, a jak jeszcze są promocje cenowe, to nie wychodzi tak wiele:)

Lady In Purplee pisze...

Mnie jakoś jajo nie przekonuje, ale może kiedyś kupie żeby sprawdzić czy faktycznie jest takie magiczne ;)

sauria80 pisze...

do święconki będzie w sam raz! ;)

Back to Top Najlepsze Blogi