6

Biotherm - SkinErgetic na dzień i na noc

  
Kremy Biotherm z nowej serii SkinErgetic testuję od około 3 tygodni i jestem nimi zachwycona. Nie przesadzam w tym momencie, tym bardziej, że kosmetyki pielęgnacyjne to nie mój konik. W tym przypadku jednak jestem skłonna poprzeć zapewnienia producenta o super właściwościach nawilżających i regenerujących kremów.
Producent zapewnia, że w kremie jest 97,5% produktów pochodzenia naturalnego i aż 100% esencji zapachowych pochodzenia naturalnego. Do tych zapewnień podeszłam z początku sceptycznie, szczególnie czytając to tylko w Internecie. Ale, mając już produkt w dłoniach, przekonałam się, że to prawda - Biotherm to produkt w dużej mierze naturalny. Oczywiście nie może być taki w 100%, bo termin ważności kremu (12 miesięcy po otwarciu) by na to nie pozwalała. No ale te 97,5% to i tak bardzo dużo. Od razu, by uwiarygodnić to, co piszę, wrzucam skład kremów:
Biotherm SkinErgetic na noc

Biotherm SkinErgetic na dzień
Krem na dzień pachnie jak dla mnie obłędnie - już to do niego przyciąga. Zapach cytrusów nie jest nachalny, lecz jednak odczuwalny i od rana poprawia nastrój. To dla mnie niezwykle ważne, by zadziałać na swój organizm ze wszystkich stron, a krem Biotherm to zapewnia. Konsystencja jest niezwykle lekka, wchłania się doskonale, nie pozostawiając przy tym tłustawego filmu na skórze. Krem dobrze nawilża skórę, poprawia jej napięcie i widocznie rozjaśnia. Myślę, że jako wiosenna kuracja sprawdzi się doskonale. Ja mam krem-żel do skóry normalnej i mieszanej, lecz w drogerii widziałam też wersję do skóry suchej i bardzo suchej - jak znalazł po zimie. Myślę, ze przez jakiś czas się nie rozstaniemy;)
Biotherm SkinErgetic na dzień

Kolejny krem z tej serii, który mam to krem na noc. Doskonale moim zdaniem uzupełnia się z dziennym kremem. Jego konsystencja z założenia ma być treściwsza, i jest oczywiście. Nie jest to jednak krem tłusty, pozostawiający po aplikacji maskę na twarzy. Wręcz przeciwnie - super się wchłania, a skóra po nim jest gładka i miła w dotyku. Widzę też, że po nocy moja skóra jest nawilżona, co jak dotąd nie było zbyt częste. zapach jest lekko herbaciany, słodki, odpręża. Jednocześnie lekko energetyzuje. Po nim skóra też jest rozjaśniona i promienna.
Biotherm SkinErgetic na noc



Producent zapewnia, że krem nie ma parabenów, syntetycznych barwników i olejków mineralnych. Myślę, że brakiem tych elementów doskonale wpisuje się w modny obecnie ekologiczny trend. Wcześniej byłam sceptyczna wobec podobnych wynalazków, ale po żelach Earth Lovers z The Body Shop, jestem coraz bardziej przekonana do kosmetyków reklamowanych jako przyjazne środowisku.
Jedyny minus tych kremów to cena - za 50 ml trzeba zapłacić 198 złotych. Na razie mam miniaturki 15 ml, ale, przy tej wydajności, myślę, ze wydatek prawie 200 złotych nie jest taki straszny. Bo mi kremów zostało pewnie na około 3 kolejne tygodnie, a, uwierzcie, nie skąpię sobie ich w trakcie aplikacji.

6 komentarze:

hawa pisze...

A pielęgnacja to właśnie mój konik i z całą pewnością kupię oba kremy:). To, co piszesz, brzmi bardzo zachęcająco i do tego... podobają mi się opakowania jak babeczki;). Dzięki!

swirrruska pisze...

oj to teraz nie wiem, musze jakis kremik na noc kupic i chyba mnie przekonalas ;) a poza tym powachalam go kiedys i rewelacja - wakacyjny zapach

maus pisze...

Tez im sie ostatnio przygladalam, bo wczesniej bardzo lubilam produkty Biothermu. Obawiam sie tylko caprylic/capric triglyceride w nocnym kremie juz na drugim miejscu :] choc w kremach bb ostatnio mi krzywdy nie robi... ale byly czasy gdy sie bardzo nie lubilismy, choc wtedy to pewnie i inne skladniki byly winne.

barwy.wojenne pisze...

:)
@hawa - tak, tak, opakowanie jest świetne, no i wygodne. Mam nadzieję, że z tym konikiem nie zabrzmiało to, jakbym o siebie nie dbała;) po prostu jestem maniakiem kolorówki oraz zeli i balsamów. A kremy dalej, bo na razie nie mam na żaden z nich OCH i ACH
@swirrruska - miło mi;) polecam, bo moim zdaniem warto, jeśli nei masz bardzo suchej skóry (choc patrząc na zdjęcia, nie masz:))
@ Maus - hmmm, no mi nie szkodzi,a le ja mam zerowa skłonność do podrażnień i alergii. Moze najpierw z próbkami spróbuj? widziałam "Twojego" Douglasa, no i znając sprzedawczynie z Niemiec, jestem przekonana, ze dostaniesz tyle, że wystarczy na dobry test;) Och... pamiętam zakupy, jak mi dali w Douglasie przy perfumach 3 kremy po 15ml;)

Sabbath pisze...

Z kolei pielęgnacja to mój konik. W zyciu nie wydałabym na kolorówkę (poza podkładem i korektorem) tyle, co na pielegnację.
Biotherm lubię, używam zestawu Skin Vivo, ale zastrzyk energii mi się marzy. Przetestuję. Dziękuję. :)

greatdee pisze...

Uuu, drogawy trochę... Ale chyba zakręcę się koło nich ;)

Back to Top Najlepsze Blogi