20

They're Real! Mascara - Benefit

   
Jak zwykle przed wypróbowaniem produktu Benefita, najpierw zwróciłam uwagę na jego kampanię reklamową. Na plakacie znajduje się bowiem bardzo powabna pani z hmmm.... jakby to ująć... wyjątkowo obfitymi wdziękami. Nad tym wizerunkiem widnieje wielki napis "They're real!". W tym momencie pomyślałam sobie "ta, jasne...", po czym zauważyłam, że mowa o rzęsach...
Opakowanie jest porządne i ładne, ale nie wyróżnia się niczym szczególnym. Szczoteczka maskary jest dosyć wąska i podłużna, zakończona tak jakby małą, może nie kuleczką, ale czymś półokrągłym. Ma wyprofilowane włosie, co pomaga dotrzeć do kącików oczu i dokładnie pomalować wszystkie, nawet najkrótsze rzęsy.
Rozprowadza się ją naprawdę łatwo i szybko, i nawet mnie udaje się nie poplamić przy aplikacji powieki (choć na zdjęciach mi się to zdarzyło).
Może zanim zacznę opisywać jej działanie, od razu powiem, że generalnie ją uwielbiam i mam wrażenie, że pozostanę przy niej na dłużej (to znaczy na więcej niż jedno opakowanie, co do tej pory mi się nie przydarzyło). Dlaczego?
Dlatego, że przy moich rzęsach, które są krótkie, rzadkie i ogólnie byle jakie ten produkt czyni cuda. Robi wszystko o co moglibyście zapytać. Ładnie podkręca rzęsy u nasady, tym samym otwiera oko, sprawia, że wydaje się większe. Znacznie, intensywnie pogrubia rzęsy, tak jakby niwelując te przykre szpary między jednym włoskiem a drugim i sprawiając, że wydaje się być ich więcej niż naprawdę jest oraz przedłuża je, tak jakby nadbudowując produktem włos, tam gdzie on się kończy. Jeśli nałożymy dwie, trzy, cztery warstwy, rzęsy nie będą posklejane, nadal są pięknie rozdzielone, nie mam też wrażenia suchości, nie kruszą się, nie osypują na policzki i pod powieki.
bez tuszu
bez tuszu
1 warstwa They're Real!
1 warstwa They're Real!


2 warstwy They're Real!
2 warstwy They're Real!
3 warstwy They're Real!
3 warstwy They're Real!
I mimo tego, że z trzecią warstwa zaczynają wyglądać jak sztuczne, to tak...nadal są prawdziwe!
Tusz They're Real! kosztuje około 95 złotych za 8,5 mililitra.
Znacie ten produkt? A może wolicie inne tusze tej marki (na przykład kultowy Bad Gal)?
Podzielcie się!

20 komentarze:

make-up-land pisze...

oj mogłabym go dostać pod choinkę :) super

Caught Her Eye pisze...

Nie wiem co musiałoby się stać, żebym zapłaciła za tusz 95 zł. To musiałoby być jakieś cudo w płynie :P

youzyczka pisze...

ja nie byłam nim zachwycona, więc po dwóch użyciach puściłam w świat. ale słyszałam opinię, że najlepszy efekt osiąga się malując na rzęsy uprzednio pomalowane innym tuszem. z benefita bardziej pasował mi bad gal. tylko niestety trafiłam na nie wodoodporny i wystarczała łezka, żeby go rozmazać

KOSMETASIA pisze...

jak dla mnie to wygladaja tutaj na totalnie posklejane, a nie na "pieknie rozdzielone" ale moze na zywo wyglada to lepiej... Tak czy siak, ja tez go uwielbiam, razem z Masterpiece Max to moje 2 ulubione tusze ;)

MaryŚś pisze...

Powiem szczerze, że na zdjęciu dla mnie nie wygląda fajnie, może na żywo wygląda świetnie.. ;/

JuicyBeige pisze...

Mam go i bardzo lubię:)

Ada pisze...

Mam i bardzo lubię. Ładnie rozdziela rzęsy, trzyma się cały dzień bez efektu podkówek pod oczami. Tylko cena wysoka... Pewnie będę szukać dalej, ale nie wykluczone, że do niego wrócę.

Króliczek pisze...

nie wyglada to za fajnie,najpierw oglądnełam zdjecia myslac ze jestes niezadowolona z niego,ale jakie bylo zdzwienie gdy przeczytalam caly post! :) jak dla mnie nie jest warty takiej ceny, najlepiej u mnie się sprawdza Colossal, te wszystkie reklamowane tusze typu "scandall eyes" czy 2000calories, albo nie podkreslaja wogole rzes albo sklejaja,wszyscy je zachwalają jednak..moze ja mam dziwne rzesy..

moher_ pisze...

Nie wyglądają tu dla mnie korzystnie

Blogging Novi. pisze...

Najwazniejsze, by się nie rozmazywał, odżywiał i podkreślał :) Pozdrawiam, Blogging Novi.

Wdowa Po Stalinie pisze...

niezbyt dobrze wygląda, w sumie nieróżni się niczym od tych tanich tuszy, a tu jaka różnica cenowa, też myślałam, że nie jesteś zadowolona oglądając zdjęcia ,a tu takie zdziwko ;)

Młoda86 pisze...

Zdjęcie do mnie nie przemawia, poza tym moja koleżanka go ma i ciągle widzę jej posklejane rzęsy, a że nosi okulary to widzę ten efekt do potęgi n-tej. Chyba jednak ten tusz nie znajdzie się na mojej liście "muszemieciów" :)

diggerowa pisze...

TY ŻYJESZ! :-)

Yumi pisze...

Uwierz mi, moja droga, że ja wolę wydać 15 zł za tusz z Miyo (czy ile on tam kosztuje) i mieć naprawdę świetny efekt, a resztę kwoty wydać np. na dodatki do maskary, czyli cienie, kredki i linery :D

Life in blond color pisze...

Przeczytałam najpierw post i jak zaczęłam oglądać zdjęcia spodziewałam się rzęs jak z reklamy. Może na zdjęciach to wygląda tak źle (bo wygląda bardzo źle) a na żywo o wiele lepiej. Jak dla mnie, oceniając po zdjęciach, ten tusz nie jest wart ceny (o zgrozo), wygląda to tak jakby tylko barwił rzęsy na czarno i je sklejał. :P Ja używam tuszu Spectacular Me (niebieskie opakowanie) i muszę powiedzieć, że ten tusz za 7zł jest o wiele lepszy niż mój ukochany Cat Eyes. :)

Yasniable pisze...

Nie zachwycił mnie za bardzo ;)

Bella pisze...

Efekt średni, ale z natury masz krótkie rzęsy, więc takie podkreślenie prawdopodobnie Ci odpowiada :)

Gosha pisze...

Ten tusz absolutnie uwielbiam :)

Ola pisze...

mi sie efekt totalnie nie spodobal :(

Blondii pisze...

Słyszałam o nim i z checią bym przygarnęła :)

Back to Top Najlepsze Blogi